|
Aktywację użytkowników dokonuje tylko Admin po informacji na Discordzie Uwaga !!! Google / Gmail blokuje korespondencję z forum Archiwum forum PolishSeamen - tylko do odczytu Zapraszamy na serwer głosowy DISCORD |
R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Moderator: PL_CMDR Blue R
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Czy Salon to miejscowość, w której właśnie jesteśmy?
===============================================================
- Moje rozmowy z oficerem z Paryża przebiegły bezproblemowo, panie majorze. Wybaczy pan, ale zupełnie nie wiem gdzie leży Istres, kto i po co miałby tam jechać i dlaczego to nie ja mam poznać tą na pewno przepiękną miejscowość. O dalszych planach nas dotyczących nikt mi jeszcze słowem nie wspominał - tu Żwirko zrobił pauzę na nabranie oddechu - A ciekawym jakiż to nietypowy rozkaz nie dotyczący Gwarczyńskiego pan dostał i co panu w nim nie pasuje?
===============================================================
- Moje rozmowy z oficerem z Paryża przebiegły bezproblemowo, panie majorze. Wybaczy pan, ale zupełnie nie wiem gdzie leży Istres, kto i po co miałby tam jechać i dlaczego to nie ja mam poznać tą na pewno przepiękną miejscowość. O dalszych planach nas dotyczących nikt mi jeszcze słowem nie wspominał - tu Żwirko zrobił pauzę na nabranie oddechu - A ciekawym jakiż to nietypowy rozkaz nie dotyczący Gwarczyńskiego pan dostał i co panu w nim nie pasuje?
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7356
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
[Tak. Salon to tu, gdzie wy jesteście]
===============
-W Istres jest punkt zbiorczy dla nie oficerów z lotnictwa. To też baza lotnicza położona w okolicy Marsylii, ale na południe stąd i chodzi o sierżanta Flanka, co przez pomyłkę tu trafił... Tylko mnie zaskoczyło, że ujęto was w rozkazie, aby to był ktoś inny... Chyba, że coś jeszcze od was będą chcieli i chodziło po prostu, abyście nie wyjeżdżali. Niemniej, wolę jak osoby, którym wydaję rozkazy wiedzą jasno dlaczego one mają to wykonać, a nie ktoś inny... no, a w tym przypadku, dlaczego nie wy... No, ale skoro już was mam. Z eskadry waszej mamy tutaj poruczników Gwarczyńskiego, Barana i Skarbka. Znacie się lepiej, niż ja was. Przyznam, że porucznika Gwarczyńskiego jako najstarszego stopniem wolałbym nie wysyłać. Jak myślicie, wysłanie porucznika Barana, aby pojechał odwieźć sierżanta do Istres to dobry wybór? Czy lepiej może porucznika Skarbka wysłać?
[od razu dodam, że żaden ze wspomnianych z Poldkiem nie ma zatargów]
===============
-W Istres jest punkt zbiorczy dla nie oficerów z lotnictwa. To też baza lotnicza położona w okolicy Marsylii, ale na południe stąd i chodzi o sierżanta Flanka, co przez pomyłkę tu trafił... Tylko mnie zaskoczyło, że ujęto was w rozkazie, aby to był ktoś inny... Chyba, że coś jeszcze od was będą chcieli i chodziło po prostu, abyście nie wyjeżdżali. Niemniej, wolę jak osoby, którym wydaję rozkazy wiedzą jasno dlaczego one mają to wykonać, a nie ktoś inny... no, a w tym przypadku, dlaczego nie wy... No, ale skoro już was mam. Z eskadry waszej mamy tutaj poruczników Gwarczyńskiego, Barana i Skarbka. Znacie się lepiej, niż ja was. Przyznam, że porucznika Gwarczyńskiego jako najstarszego stopniem wolałbym nie wysyłać. Jak myślicie, wysłanie porucznika Barana, aby pojechał odwieźć sierżanta do Istres to dobry wybór? Czy lepiej może porucznika Skarbka wysłać?
[od razu dodam, że żaden ze wspomnianych z Poldkiem nie ma zatargów]
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Po wypowiedzi majora Żwirko, choć słuchał uważnie, wiedział dokładnie tyle samo, co przed nią. Z pewnym zażenowaniem odezwał się więc:
- Pan wybaczy, panie majorze, ale nic nie zrozumiałem z pana wypowiedzi. Czy można jaśniej?! Może po prostu pan przytoczy ów otrzymany, dziwny i niezrozumiały rozkaz? "Ujęto mnie w rozkazie, aby aby to był ktoś inny" !? Tu mi się nic w całość nie składa!
- Pan wybaczy, panie majorze, ale nic nie zrozumiałem z pana wypowiedzi. Czy można jaśniej?! Może po prostu pan przytoczy ów otrzymany, dziwny i niezrozumiały rozkaz? "Ujęto mnie w rozkazie, aby aby to był ktoś inny" !? Tu mi się nic w całość nie składa!
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7356
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Major spojrzał na Żwirka i powiedział:
-Mówię o sierżancie Flanku, co trafił tutaj, a nie do Istres. I ktoś musi dopilnować, aby trafił we właściwe miejsce. Pojechać z nim, najlepiej ktoś z jednostki, wyjaśnić dlaczego go oddajemy, aby nie pomyśleli, że gdzieś się włóczył i potem wrócić z potwierdzeniem... a druga część polecenia, to to, żeby was nie wysyłać z Salon. I to ona mnie zaskoczyła, choć może niepotrzebnie wiążę te dwa polecenia, ale brzmią, jakby były powiązane, dlatego was właśnie zaprosiłem na rozmowę, aby to wyjaśnić, a skoro nic nie wiecie, to abyście pomogli mnie wskazać, kto będzie bardziej nadawał się do wycieczki do Istres: porucznik Baran, czy Święty?
-Mówię o sierżancie Flanku, co trafił tutaj, a nie do Istres. I ktoś musi dopilnować, aby trafił we właściwe miejsce. Pojechać z nim, najlepiej ktoś z jednostki, wyjaśnić dlaczego go oddajemy, aby nie pomyśleli, że gdzieś się włóczył i potem wrócić z potwierdzeniem... a druga część polecenia, to to, żeby was nie wysyłać z Salon. I to ona mnie zaskoczyła, choć może niepotrzebnie wiążę te dwa polecenia, ale brzmią, jakby były powiązane, dlatego was właśnie zaprosiłem na rozmowę, aby to wyjaśnić, a skoro nic nie wiecie, to abyście pomogli mnie wskazać, kto będzie bardziej nadawał się do wycieczki do Istres: porucznik Baran, czy Święty?
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Żwirko zdziwił sie.
- Nie rozumiem, panie majorze dlaczego ktoś musi dopilnowywać sierżanta Flanka w drodze do jego miejsca przeznaczenia. Zdaje się że Flanek nie jest więźniem i jest - jakby to powiedzieć - dużym chłopcem, więc może jadąc dopilnować się sam. A żeby tam, na miejscu, nie było żadnych wątpliwości, wystarczy dać mu rozkaz wyjazdu na piśmie i zapieczętowaną kopertę z informacją dla dowództwa w Istres. A jeśli chodzi o potwierdzenie dla nas, że Flanek dotarł na miejsce - hmmm... czy w dzisiejszej Francji nie ma telefonów?!
Cóż. Ale jeśli ta "góra" od której przyszedł rozkaz nakazuje bezwzględnie, żeby ktoś Flanka pilnował, to dajcie mu za towarzystwo kogoś z oficerów francuskich. Kogoś kto zna dobrze teren i zna język. A nie Świętego czy Barana, bo oni są takimi samymi świeżymi przybyszami jak Flanek.
- Nie rozumiem, panie majorze dlaczego ktoś musi dopilnowywać sierżanta Flanka w drodze do jego miejsca przeznaczenia. Zdaje się że Flanek nie jest więźniem i jest - jakby to powiedzieć - dużym chłopcem, więc może jadąc dopilnować się sam. A żeby tam, na miejscu, nie było żadnych wątpliwości, wystarczy dać mu rozkaz wyjazdu na piśmie i zapieczętowaną kopertę z informacją dla dowództwa w Istres. A jeśli chodzi o potwierdzenie dla nas, że Flanek dotarł na miejsce - hmmm... czy w dzisiejszej Francji nie ma telefonów?!
Cóż. Ale jeśli ta "góra" od której przyszedł rozkaz nakazuje bezwzględnie, żeby ktoś Flanka pilnował, to dajcie mu za towarzystwo kogoś z oficerów francuskich. Kogoś kto zna dobrze teren i zna język. A nie Świętego czy Barana, bo oni są takimi samymi świeżymi przybyszami jak Flanek.
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7356
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Major powiedział:
-Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę z tego, ale francuskimi oficerami nie dysponujemy. To nie my tu dowodzimy, a jesteśmy gośćmi. I ja też nie rozumiem, co tu się dzieje, a jak sami chyba widzicie, to nie jest normalna sytuacja, dlatego chciałem z wami ją omówić. Niemniej wolę, aby właśnie sierżant nie widział tego jako ukaranie, a sami zauważacie, że to nawet zaczyna powoli tak wyglądać. Dlatego chcę, aby osoba, co ma doprowadzić sierżanta... - nagle przerwał, jakby coś sobie przypomniał i po krótkiej pauzie powiedział - To może mieć sens... Dziękuję poruczniku, to wszystko - powiedział zostawiając Żwirka z mętlikiem, co było tym, co przypomniał sobie major i dlaczego tak nagle ruszył z powrotem do budynku. A niedługo potem do tego doszło kolejne pytanie, które się nasunęło. Dlaczego odpowiedzią na na to pytanie był podporucznik Skarbek, który został wyznaczony do tego zadania?
Następny ranek, przed wyjazdem sierżanta Flanka
"Święty" stał oparty o ścianę z miną, jakby czekał na ścięcie, gdy Poldek podszedł do Żwirka, zasalutował i powiedział:
-Znów musimy się rozstać, panie poruczniku, ale mam nadzieję, że jak będą formować jednostki, to przydzielą nas znów razem. Nie wyobrażam sobie, abym mógł osłaniać innego pilota. Pana rozumiem w locie bez słów, panie poruczniku
-Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę z tego, ale francuskimi oficerami nie dysponujemy. To nie my tu dowodzimy, a jesteśmy gośćmi. I ja też nie rozumiem, co tu się dzieje, a jak sami chyba widzicie, to nie jest normalna sytuacja, dlatego chciałem z wami ją omówić. Niemniej wolę, aby właśnie sierżant nie widział tego jako ukaranie, a sami zauważacie, że to nawet zaczyna powoli tak wyglądać. Dlatego chcę, aby osoba, co ma doprowadzić sierżanta... - nagle przerwał, jakby coś sobie przypomniał i po krótkiej pauzie powiedział - To może mieć sens... Dziękuję poruczniku, to wszystko - powiedział zostawiając Żwirka z mętlikiem, co było tym, co przypomniał sobie major i dlaczego tak nagle ruszył z powrotem do budynku. A niedługo potem do tego doszło kolejne pytanie, które się nasunęło. Dlaczego odpowiedzią na na to pytanie był podporucznik Skarbek, który został wyznaczony do tego zadania?
Następny ranek, przed wyjazdem sierżanta Flanka
"Święty" stał oparty o ścianę z miną, jakby czekał na ścięcie, gdy Poldek podszedł do Żwirka, zasalutował i powiedział:
-Znów musimy się rozstać, panie poruczniku, ale mam nadzieję, że jak będą formować jednostki, to przydzielą nas znów razem. Nie wyobrażam sobie, abym mógł osłaniać innego pilota. Pana rozumiem w locie bez słów, panie poruczniku
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
- Cóż, sierżancie, taki los. Wpadliśmy w krąg szaleństwa, ale najbardziej zakręcony - jak na razie - to ten major Mümler z Poznańskiego Dywizjonu Myśliwskiego. No mówię ci, Poldek: prze-gość!
Żwirko spojrzał żałośnie na przyjaciela i ciągnął dalej:
- Krótki miał żywot nasz mały podstęp. Odsyłają cię do Istres, gdzie jest punkt zbiorczy dla "nie oficerów" lotnictwa. Z tego co zrozumiałem, pojedziesz ze "Świętym", żeby ci się w drodze nie nudziło. Najprawdopodobniej twoje "lądowanie" w Salon wytłumaczone będzie naszą słabą znajomością francuskiego. I tej wersji się trzymaj, żebyś nie musiał się znów tłumaczyć. Tutejsi Francuzi i "tutejsi" Polacy, zdaje się nie mają za grosz poczucia humoru... No dobra! Czas na ciebie. Obyśmy się jeszcze spotkali... A tymczasem daj pyska na pożegnanie!
Żwirko rozpostarł ramiona i przyklepał z Flankiem zdrowego, pożegnalnego "misia".
Żwirko spojrzał żałośnie na przyjaciela i ciągnął dalej:
- Krótki miał żywot nasz mały podstęp. Odsyłają cię do Istres, gdzie jest punkt zbiorczy dla "nie oficerów" lotnictwa. Z tego co zrozumiałem, pojedziesz ze "Świętym", żeby ci się w drodze nie nudziło. Najprawdopodobniej twoje "lądowanie" w Salon wytłumaczone będzie naszą słabą znajomością francuskiego. I tej wersji się trzymaj, żebyś nie musiał się znów tłumaczyć. Tutejsi Francuzi i "tutejsi" Polacy, zdaje się nie mają za grosz poczucia humoru... No dobra! Czas na ciebie. Obyśmy się jeszcze spotkali... A tymczasem daj pyska na pożegnanie!
Żwirko rozpostarł ramiona i przyklepał z Flankiem zdrowego, pożegnalnego "misia".
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7356
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Po wyjeździe Poldka, "Żwirek" poczuł, że musi rozchodzić.. w zasadzie nie wiedział co. Czy tą sytuację? A może tą bezczynność? Czy też może fakt, że zawsze w Krakowie prowadził rozgrzewkę, a przebieżka wzdłuż lotniska zawsze była mile widziana. Swoją drogą, ciekawe, jakie warunki przygotowano dla podoficerów? Powitanie w Marsylii było królewskie, tu w Salon-de-Provance, przygotowany był dla nich murowany barak, odpowiednio wyposażony: żołnierskie łóżka z siennikami i czystą pościelą, nocne szafki, szafki na ubrania oraz taborety i stoły. Żeby jeszcze było co w tych szafkach trzymać. Miał tu więcej miejsca, niż w Krakowie, a ze sobą mniej rzeczy... A jeszcze wtedy i tak połowę rzeczy trzymał w mieszkaniu.
Mieszkanie. Kraków.
Ile by Żwirek teraz dał, aby wiedzieć, czy pan Henryk ma się dobrze? Co u rodziny, znajomych? To było chyba najgorsze na wojnie. Pewnie dlatego pisano listy i czytano je razem. To był kontakt z normalnym światem. Jak wtedy, gdy pan Henryk podlewał kwiatki, mimo wojny. Ciekawe, czy dalej o nie dba, czy Niemcy zrobili wjazd na mieszkanie należące do oficera i pan Henryk nie ma czym się opiekować?
Żwirek zatrzymał się i spojrzał na widoczne w pobliżu miasto. Ono nie pasowało do obrazu, co zauważył już pierwszej nocy. Toczyło się w nim życie, jakby nie było wojny. Nawet o zaciemnieniu nikt nie myślał. Gdy w Rumunii, czy Grecji widział takie normalne miasto, to jeszcze pasowało do wizji. Te kraje nie toczyły wojny. Ale Francja? Czy byli aż tak bezpieczni? Andrzej mówił, że nikt nawet Polakom nie ogranicza wyjść do miasta, a dowódca bazy otworzył jakiś fundusz dla Polaków na drobne wydatki i wypady do miasta, który mieli zwrócić, gdy "w przyszłości" dostaną pobory. Wystarczyło pójść do kasy i wziąć trochę pieniędzy. Francuzi nawet nie martwili się o to, czy potem Polacy zwrócą im pieniądze. Zupełnie jak ci w Marsylii. Oni chyba naprawdę podziwiali polskich lotników... albo dobrze to udawali. No, ale gościnności nie można było im odmówić, niezależnie od powodów.
Żwirek zatrzymał się przy hangarze, aby dać na kilka sekund odpocząć swoim nogom. Zajrzał do środka od niechcenia, ale tak jak mówili pozostali lotnisko było praktycznie puste. Stacjonująca tutaj w okresie pokoju eskadra bombowców została przeniesiona na front i teraz w ogromnym hangarze stało tylko kilka remontowanych Potezów 63, przy których pracowała francuska ekipa. A co z samolotami dla nich? W sumie na razie nie wiedział nic, poza "macie czekać", "trwają ustalenia", "czekamy na pozostałych".
Żwirek spojrzał w kierunku budynku kantyny i momentalnie rozpoznał Polaków. Każdy, kto wyglądał na cywila, był Polakiem. Co z mundurami? Wciąż wszyscy nosili te same cywilne ubrania, które przywieźli z Rumunii, nawet major Mümler. To co tu mówić o samolotach, jak mundurów nie było. No, ale pewne było, że głodować nie będą. Czego jak czego, a Francuzom organizacji kantyny można było pozazdrościć. Wyżywienie było obfite i smaczne, a na dodatek do obiadu zawsze podawano na każdą parę oficerów butelkę czerwonego wina. Ciekawe, czy tak samo godnie kwaterują podoficerów? Zapewne traktują ich tak jak swoich podoficerów, a więc nie tak samo jak traktują oficerów.
Wtem major Mieczysław Mümler pojawił się obok Żwirka, jakby wyrósł spod ziemi.
-Małe ćwiczenia, poruczniku? - zapytał Żwirka, a zaraz po odpowiedzi Stanisława zmienił temat, zdradzając, że było to tylko grzecznościowe zagajenie.
-Jak stoicie ze znajomością Francuskiego? Słyszałem, że nie tak źle jak co poniektórzy? - zapytał, a jego skupiony na Stanisławie wzrok zdradził, że to jest temat z którym przyszedł do Żwirka.
Mieszkanie. Kraków.
Ile by Żwirek teraz dał, aby wiedzieć, czy pan Henryk ma się dobrze? Co u rodziny, znajomych? To było chyba najgorsze na wojnie. Pewnie dlatego pisano listy i czytano je razem. To był kontakt z normalnym światem. Jak wtedy, gdy pan Henryk podlewał kwiatki, mimo wojny. Ciekawe, czy dalej o nie dba, czy Niemcy zrobili wjazd na mieszkanie należące do oficera i pan Henryk nie ma czym się opiekować?
Żwirek zatrzymał się i spojrzał na widoczne w pobliżu miasto. Ono nie pasowało do obrazu, co zauważył już pierwszej nocy. Toczyło się w nim życie, jakby nie było wojny. Nawet o zaciemnieniu nikt nie myślał. Gdy w Rumunii, czy Grecji widział takie normalne miasto, to jeszcze pasowało do wizji. Te kraje nie toczyły wojny. Ale Francja? Czy byli aż tak bezpieczni? Andrzej mówił, że nikt nawet Polakom nie ogranicza wyjść do miasta, a dowódca bazy otworzył jakiś fundusz dla Polaków na drobne wydatki i wypady do miasta, który mieli zwrócić, gdy "w przyszłości" dostaną pobory. Wystarczyło pójść do kasy i wziąć trochę pieniędzy. Francuzi nawet nie martwili się o to, czy potem Polacy zwrócą im pieniądze. Zupełnie jak ci w Marsylii. Oni chyba naprawdę podziwiali polskich lotników... albo dobrze to udawali. No, ale gościnności nie można było im odmówić, niezależnie od powodów.
Żwirek zatrzymał się przy hangarze, aby dać na kilka sekund odpocząć swoim nogom. Zajrzał do środka od niechcenia, ale tak jak mówili pozostali lotnisko było praktycznie puste. Stacjonująca tutaj w okresie pokoju eskadra bombowców została przeniesiona na front i teraz w ogromnym hangarze stało tylko kilka remontowanych Potezów 63, przy których pracowała francuska ekipa. A co z samolotami dla nich? W sumie na razie nie wiedział nic, poza "macie czekać", "trwają ustalenia", "czekamy na pozostałych".
Żwirek spojrzał w kierunku budynku kantyny i momentalnie rozpoznał Polaków. Każdy, kto wyglądał na cywila, był Polakiem. Co z mundurami? Wciąż wszyscy nosili te same cywilne ubrania, które przywieźli z Rumunii, nawet major Mümler. To co tu mówić o samolotach, jak mundurów nie było. No, ale pewne było, że głodować nie będą. Czego jak czego, a Francuzom organizacji kantyny można było pozazdrościć. Wyżywienie było obfite i smaczne, a na dodatek do obiadu zawsze podawano na każdą parę oficerów butelkę czerwonego wina. Ciekawe, czy tak samo godnie kwaterują podoficerów? Zapewne traktują ich tak jak swoich podoficerów, a więc nie tak samo jak traktują oficerów.
Wtem major Mieczysław Mümler pojawił się obok Żwirka, jakby wyrósł spod ziemi.
-Małe ćwiczenia, poruczniku? - zapytał Żwirka, a zaraz po odpowiedzi Stanisława zmienił temat, zdradzając, że było to tylko grzecznościowe zagajenie.
-Jak stoicie ze znajomością Francuskiego? Słyszałem, że nie tak źle jak co poniektórzy? - zapytał, a jego skupiony na Stanisławie wzrok zdradził, że to jest temat z którym przyszedł do Żwirka.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
- Cóż, panie majorze... Troszkę "parluję", czy też "parlam"... Ale żeby tak być do końca uczciwym i nie robić panu majorowi przesadnej nadziei, to swoje "parlanie" oceniłbym tak jakoś na trójkę na poziomie gimnazjalnym. Może trójkę minus. A co? Trzeba coś przetłumaczyć?
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7356
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
-Nie - powiedział major - Nie zanosi się, że szybko opuścimy Francję, a podczas walk wraz z francuskimi sojusznikami, język może stanowić pewien problem. Będę dzielić was na grupy i zorganizuję wam nauczycieli. Tylko muszę dopilnować, aby ktoś, kto nie umie powiedzieć "Ja jestem Polakiem", nie był w jednej grupie z kimś, kto ma problem powiedzieć "Przy wykonywaniu pętli, trzeba pilnować położenia przepustnicy", bo ci muszą innych rzeczy się uczyć. Skoro mamy czekać na nowe rozkazy, to przygotujmy się najlepiej jak możemy do ich wykonania... Gdy dostaniemy samoloty, chciałbym, aby każdy z was umiał po francusku opisać każde słowo związane z lotnictwem, jakie będzie potrzebne.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
- Święta racja, panie majorze. W pełni sie zgadzam.
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7356
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
17 listopada 1939 roku, Piątek
lotnisko w Salon-de-Provance
Dni upływały na nauce języka i czasie wolnym. Ale i tak większość myśli polskich lotników kierowała się ku Polsce i osobom, które tam zostawili. Czy żyją? Czy są cali? Niejeden zostawił w kraju dziecko, czy ciężarną żonę. Czerwony Krzyż oferował próbę dostarczenia listu, ale było pytanie, czy trafią do adresata, a jak trafią, czy nie spowodują więcej problemów, gdy Niemcy wykorzystają to przeciw rodzinom.
Wiadomości z Paryża były mgliste. "Trwają ustalenia". Dodatkowo docierały wieści, że niektórzy wysocy rangą oficerowie zamiast walczyć przywłaszczali sobie pieniądze. I dziwnie byli to politycy przeciwni Sikorskiemu. "Święty" czuł się chyba jak ryba w wodzie mogąc jechać po generale Sikorskim za toczenie wewnętrznych wojenek. Wojna na górze chyba trwała w najlepsze i to dodatkowo rozluźniało dyscyplinę.
Gdy tego dnia przyjechali oficerowie z Paryża pojawiły się nadzieje, że coś się ruszyło, ale okazało się, że oni znów przybyli celem weryfikacji. Ledwo przybyli zaczęli wzywać różne osoby. Od "Skarbka", który jako pierwszy opuścił "przesłuchanie" Żwirek i Ludwik mogli dowiedzieć się, że rozpytywali go o chorążego Franciszka Kanarona. O tym zaginionym w sierpniu pilocie krążyło wiele plotek. Jedna mówiła, że zabili go Niemcy gdy odwiedził rodzinę na Śląsku, inni zaś mówili, że zdradził ojczyznę, a jeszcze jedni, że miał pecha i po prostu zdarzył się wypadek. "Święty" siedząc przy stoliku przy którym Żwirko studiował francuską rymowanką (która miała wyćwiczyć język do prawidłowego wymawiania niektórych francuskich słów) powiedział:
-Po prostu brak mnie słów. Porucznik Skibiński powiedział wprost, że chorąży Kanaron zdradził nas i zdezerterował do Niemców. Nie przepadałem za Kanaronem, ale wpisywać mu takie brudy do akt? Przecież ci oficerowie wszystko wpisują!
Wtem jak na zawołanie do kantyny wszedł porucznik Jan Skald i rozglądając się zapytał:
-Czy jest tu może porucznik Żwirko?
Najwyraźniej przyszła teraz kolej na niego...
lotnisko w Salon-de-Provance
Dni upływały na nauce języka i czasie wolnym. Ale i tak większość myśli polskich lotników kierowała się ku Polsce i osobom, które tam zostawili. Czy żyją? Czy są cali? Niejeden zostawił w kraju dziecko, czy ciężarną żonę. Czerwony Krzyż oferował próbę dostarczenia listu, ale było pytanie, czy trafią do adresata, a jak trafią, czy nie spowodują więcej problemów, gdy Niemcy wykorzystają to przeciw rodzinom.
Wiadomości z Paryża były mgliste. "Trwają ustalenia". Dodatkowo docierały wieści, że niektórzy wysocy rangą oficerowie zamiast walczyć przywłaszczali sobie pieniądze. I dziwnie byli to politycy przeciwni Sikorskiemu. "Święty" czuł się chyba jak ryba w wodzie mogąc jechać po generale Sikorskim za toczenie wewnętrznych wojenek. Wojna na górze chyba trwała w najlepsze i to dodatkowo rozluźniało dyscyplinę.
Gdy tego dnia przyjechali oficerowie z Paryża pojawiły się nadzieje, że coś się ruszyło, ale okazało się, że oni znów przybyli celem weryfikacji. Ledwo przybyli zaczęli wzywać różne osoby. Od "Skarbka", który jako pierwszy opuścił "przesłuchanie" Żwirek i Ludwik mogli dowiedzieć się, że rozpytywali go o chorążego Franciszka Kanarona. O tym zaginionym w sierpniu pilocie krążyło wiele plotek. Jedna mówiła, że zabili go Niemcy gdy odwiedził rodzinę na Śląsku, inni zaś mówili, że zdradził ojczyznę, a jeszcze jedni, że miał pecha i po prostu zdarzył się wypadek. "Święty" siedząc przy stoliku przy którym Żwirko studiował francuską rymowanką (która miała wyćwiczyć język do prawidłowego wymawiania niektórych francuskich słów) powiedział:
-Po prostu brak mnie słów. Porucznik Skibiński powiedział wprost, że chorąży Kanaron zdradził nas i zdezerterował do Niemców. Nie przepadałem za Kanaronem, ale wpisywać mu takie brudy do akt? Przecież ci oficerowie wszystko wpisują!
Wtem jak na zawołanie do kantyny wszedł porucznik Jan Skald i rozglądając się zapytał:
-Czy jest tu może porucznik Żwirko?
Najwyraźniej przyszła teraz kolej na niego...
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Żwirko - jak to Żwirko - nie brał sobie do serca niezweryfikowanych "wieści" o francuskich łapówkarzach z Paryża. Nie przejmował się też plotkami o Franku Kanaronie. Generalnie miał zasadę żeby nie angażować swego mózgu ani serca w powszechne kłapanie dziobami na temat plotek, będących jedynie plotkami. Z zasady nie wdawał się w takie dyskusje. Obce mu było ogólne emocjonowanie się i nakręcanie - doprowadzające nieraz do niewybaczalnych wybuchów agresji czy to w słowach, czy nawet w czynach - tymiż plotkami. Jedni mówili że to, inni mówili że tamto, a jeszcze jedni że sramto... - podporucznik Żwirko w pełni świadomie i zdecydowanie stał z dala od tego i nigdy nie skreślał ani nie potępiał żadnej osoby na podstawie niezweryfikowanych pogłosek.
Teraz, słysząc pytanie porucznika Jana Skalda, wstał i podnosząc rękę jakby w trakcie szkolnego sprawdzania obecności, odezwał się:
- Tak, poruczniku, jest - i to nawet na pewno!
Uśmiechnęli się obaj do siebie i Staszek ruszył za Skaldem w stronę tajemniczego pokoju przesłuchań i dziesiątek kolejnych, równie tajemniczych, czasem niezrozumiałych - ale jakże skracających i umilających czas oczekiwania - pytań.
Teraz, słysząc pytanie porucznika Jana Skalda, wstał i podnosząc rękę jakby w trakcie szkolnego sprawdzania obecności, odezwał się:
- Tak, poruczniku, jest - i to nawet na pewno!
Uśmiechnęli się obaj do siebie i Staszek ruszył za Skaldem w stronę tajemniczego pokoju przesłuchań i dziesiątek kolejnych, równie tajemniczych, czasem niezrozumiałych - ale jakże skracających i umilających czas oczekiwania - pytań.
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7356
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Porucznik Skald, gdy zmierzali do pokoju "przesłuchań" powiedział:
-Mam jedną osobę do zweryfikowania. Wskazała was, że potwierdzicie tożsamość, przy czym jak tu jechaliśmy, to ten lotnik wspomniał, że zaprzeczycie jego tożsamości, bo macie mu za złe, że nie zabrał was na francuskie samoloty, a tylko ubijał pianę.... - zatrzymał się przed drzwiami, w pół wyciągniętej dłoni do klamki i zapytał, jakby zatrzymując otworzenie drzwi do czasu uzyskania odpowiedzi:
-Świta wam ktoś taki, poruczniku?
-Mam jedną osobę do zweryfikowania. Wskazała was, że potwierdzicie tożsamość, przy czym jak tu jechaliśmy, to ten lotnik wspomniał, że zaprzeczycie jego tożsamości, bo macie mu za złe, że nie zabrał was na francuskie samoloty, a tylko ubijał pianę.... - zatrzymał się przed drzwiami, w pół wyciągniętej dłoni do klamki i zapytał, jakby zatrzymując otworzenie drzwi do czasu uzyskania odpowiedzi:
-Świta wam ktoś taki, poruczniku?
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)