|
Aktywację użytkowników dokonuje tylko Admin po informacji na Discordzie Uwaga !!! Google / Gmail blokuje korespondencję z forum Archiwum forum PolishSeamen - tylko do odczytu Zapraszamy na serwer głosowy DISCORD |
R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Moderator: PL_CMDR Blue R
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7106
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Jak miło było usłyszeć wreszcie głos polski od kogoś nieznajomego.
-Nie, wpuszczają, tylko więcej osób przybywa, niż wchodzi. Wczoraj uznałem, że przyjdę dziś wcześniej, aby nie stać długo, a tu jeszcze większy tłum.
Ktoś inny powiedział:
-A ci żołdacy to jeszcze wykorzystują to i w łapię biorą - wskazał na żołnierza - o! Patrzcie. Ten da w łapę i wejdzie!
Żwirko podniósł wyżej głowę i dojrzał niezbyt pasującą do wzrostu marynarkę, jak i czapkę, która sprawiała wrażenie dobranej na chybił trafił osoby, które rozmawiała z jednym z wartowników. Żwirko głowę dookoła. Taki sam stój powinien być gdzieś zaraz za nim, ale go nie było. Spojrzał ponownie na rozmawiającego. To był Drecki! Zwłaszcza mógł go rozpoznać, gdy obrócił się połowicznie do nich, wskazując w ich stronę, coś mówiąc do wartownika, po czym ruszył w ich stronę.
Ten drugi obdartus wydawał się cieszyć.
-Chyba dał za mało...
Drecki tymczasem przebił się do nich i powiedział do Żwirka:
-Mamy wejście.
Mina obdartusa zmieniła się w chwilę w minę "ja chyba komuś dam w mordę".
-Nie, wpuszczają, tylko więcej osób przybywa, niż wchodzi. Wczoraj uznałem, że przyjdę dziś wcześniej, aby nie stać długo, a tu jeszcze większy tłum.
Ktoś inny powiedział:
-A ci żołdacy to jeszcze wykorzystują to i w łapię biorą - wskazał na żołnierza - o! Patrzcie. Ten da w łapę i wejdzie!
Żwirko podniósł wyżej głowę i dojrzał niezbyt pasującą do wzrostu marynarkę, jak i czapkę, która sprawiała wrażenie dobranej na chybił trafił osoby, które rozmawiała z jednym z wartowników. Żwirko głowę dookoła. Taki sam stój powinien być gdzieś zaraz za nim, ale go nie było. Spojrzał ponownie na rozmawiającego. To był Drecki! Zwłaszcza mógł go rozpoznać, gdy obrócił się połowicznie do nich, wskazując w ich stronę, coś mówiąc do wartownika, po czym ruszył w ich stronę.
Ten drugi obdartus wydawał się cieszyć.
-Chyba dał za mało...
Drecki tymczasem przebił się do nich i powiedział do Żwirka:
-Mamy wejście.
Mina obdartusa zmieniła się w chwilę w minę "ja chyba komuś dam w mordę".
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Żwirko poczuł się tak, jakby ktoś dał mu po pysku. Poczuł przemożny niesmak i powoli narastający gniew. Gwałtownie podniósł otwartą dłoń z rozcapierzonymi palcami, zatrzymując ją naprzeciw twarzy Dreckiego, jakby miał zamiar chwycić za tę twarz i zdusić ją.
- Poruczniku Drecki! Milczeć! Milczeć i stać bez ruchu!
Gdy zdumiony podporucznik zastygł na podobieństwo żony Lota, Staszek odwrócił się powoli do dwóch obdartusów, z którymi rozmowę przerwało pojawienie się Dreckiego i z wysiłkiem panując nad sobą zapytał:
- Powiedzcie mi, panowie, czy jest tu wśród was ustalona jakaś kolejność wchodzenia, jakiś porządek podchodzenia do bramy?
- Poruczniku Drecki! Milczeć! Milczeć i stać bez ruchu!
Gdy zdumiony podporucznik zastygł na podobieństwo żony Lota, Staszek odwrócił się powoli do dwóch obdartusów, z którymi rozmowę przerwało pojawienie się Dreckiego i z wysiłkiem panując nad sobą zapytał:
- Powiedzcie mi, panowie, czy jest tu wśród was ustalona jakaś kolejność wchodzenia, jakiś porządek podchodzenia do bramy?
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7106
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
-Ja jestem za nim, on za tamtym, on za tamtym - pokazywał obdartus do przodu - A dalej nie widzę.
Na co pierwszy z rozmówców odezwał się, spoglądając na Dreckiego:
-A wasz kolega to oficer? To widzę, że guziki oddaliście. - skierował słowa do Dreckiego - A mieli tego nam nawet nie zabrać.
Drecki wydawał się teraz być gotowy wybuchnąć i spoglądał na Żwirka jakby czekał na to, że on coś zrobi z sytuacją, zanim on nie wybuchnie.
Na co pierwszy z rozmówców odezwał się, spoglądając na Dreckiego:
-A wasz kolega to oficer? To widzę, że guziki oddaliście. - skierował słowa do Dreckiego - A mieli tego nam nawet nie zabrać.
Drecki wydawał się teraz być gotowy wybuchnąć i spoglądał na Żwirka jakby czekał na to, że on coś zrobi z sytuacją, zanim on nie wybuchnie.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Żwirko miał już pełen obraz sytuacji. Nieszczęśni, polscy żołnierze, w litość budzących łachach, zmęczeni, głodni i smutni, ale zawzięci i zdecydowani walczyć dalej, dotarli aż tutaj i zgodnie z logiką i ogólnie rozumianą uczciwością ustawili się w kolejce do bramy ambasady. Jak sama nazwa wskazuje, "kolejka" oznacza zachowanie oczywistej kolejności: pierwszy przyszedłeś - pierwszy docierasz do bramy. Przyszedłeś drugi - do bramy docierasz drugi. Uczciwie i z poszanowaniem towarzyszy niedoli.
A tu przychodzi taki cwaniaczek Drecki, taka niehonorowa gadzina i mając wszystkich w dupie, przekupuje strażnika, aby wejść przed innymi biedakami. Żenujące.
Żwirko ostatnim wysiłkiem woli opanował narastającą irytację i gniew. Postanowił dać Dreckiemu ostatnią szansę. Szansę na poprawę zachowania. Szansę na zmianę podejścia do świata i ludzi.
- Wybaczcie na chwilę, panowie! - rzucił do zniesmaczonych obdartusów i odwrócił się z powrotem do swojej grupy.
- Żak i Adamek! Stoicie w kolejce za tymi dwoma! - zacisnął zęby i spojrzał na podporucznika - Drecki! Za mną!
Odeszli kilkadziesiąt kroków w bok i zatrzymali się pd żelaznym ogrodzeniem, z daleka od postronnych uszu. Staszek stanął twarzą w twarz z podporucznikiem.
- Słuchajcie, Drecki! - powiedział - W drodze z obozu do ambasady kilkukrotnie zachowaliście się jak tchórz. Teraz zachowaliście się jak pospolity cwaniaczek, nie mający pojęcia o honorze i uczciwości. Wasze zachowanie jest niegodne nie tylko polskiego oficera, nie tylko polskiego żołnierza, ale nawet zwykłego uczciwego cywila. Zwróćcie uwagę, że nie powiedziałem iż JESTEŚCIE tchórzem i krętaczem. Powiedziałem, że zachowaliście się JAK tchórz i krętacz. To zasadnicza różnica. Zatem teraz możecie zdecydować. Czy chcecie być tchórzem i cwaniaczkiem bez honoru, czy jednak chcecie wasze zachowanie zmienić. A wybór macie następujący: albo przeprosicie wszystkie osoby stojące w kolejce przed nami - poczynając od dwóch obdartusów, którzy słyszeli co zrobiliście, a kończąc na żołnierzach stojących tuż przed bamą i każdemu z nich powiecie ZA CO go przepraszacie... albo opuszczacie naszą grupkę i nie chcę was nigdy wijącej widzieć, słyszeć, ani czuć. Idźcie swoją drogą i zadawajcie się z sobie podobnymi. Macie maksymalnie pięć minut na decyzję. Tu i teraz.
Żwirko spojrzał na oświetlony małym reflektorkiem zegar zamontowany w wieżyczce nad dachem ambasady i zaczął śledzić jego dużą wskazówkę, zerkając to na nią, to na twarz podporucznika.
A tu przychodzi taki cwaniaczek Drecki, taka niehonorowa gadzina i mając wszystkich w dupie, przekupuje strażnika, aby wejść przed innymi biedakami. Żenujące.
Żwirko ostatnim wysiłkiem woli opanował narastającą irytację i gniew. Postanowił dać Dreckiemu ostatnią szansę. Szansę na poprawę zachowania. Szansę na zmianę podejścia do świata i ludzi.
- Wybaczcie na chwilę, panowie! - rzucił do zniesmaczonych obdartusów i odwrócił się z powrotem do swojej grupy.
- Żak i Adamek! Stoicie w kolejce za tymi dwoma! - zacisnął zęby i spojrzał na podporucznika - Drecki! Za mną!
Odeszli kilkadziesiąt kroków w bok i zatrzymali się pd żelaznym ogrodzeniem, z daleka od postronnych uszu. Staszek stanął twarzą w twarz z podporucznikiem.
- Słuchajcie, Drecki! - powiedział - W drodze z obozu do ambasady kilkukrotnie zachowaliście się jak tchórz. Teraz zachowaliście się jak pospolity cwaniaczek, nie mający pojęcia o honorze i uczciwości. Wasze zachowanie jest niegodne nie tylko polskiego oficera, nie tylko polskiego żołnierza, ale nawet zwykłego uczciwego cywila. Zwróćcie uwagę, że nie powiedziałem iż JESTEŚCIE tchórzem i krętaczem. Powiedziałem, że zachowaliście się JAK tchórz i krętacz. To zasadnicza różnica. Zatem teraz możecie zdecydować. Czy chcecie być tchórzem i cwaniaczkiem bez honoru, czy jednak chcecie wasze zachowanie zmienić. A wybór macie następujący: albo przeprosicie wszystkie osoby stojące w kolejce przed nami - poczynając od dwóch obdartusów, którzy słyszeli co zrobiliście, a kończąc na żołnierzach stojących tuż przed bamą i każdemu z nich powiecie ZA CO go przepraszacie... albo opuszczacie naszą grupkę i nie chcę was nigdy wijącej widzieć, słyszeć, ani czuć. Idźcie swoją drogą i zadawajcie się z sobie podobnymi. Macie maksymalnie pięć minut na decyzję. Tu i teraz.
Żwirko spojrzał na oświetlony małym reflektorkiem zegar zamontowany w wieżyczce nad dachem ambasady i zaczął śledzić jego dużą wskazówkę, zerkając to na nią, to na twarz podporucznika.
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7106
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
-Czy pani porucznikowi odbiło? - zapytał Drecki - Mam przepraszać za to, że ktoś w ambasadzie ustalił, że piloci wchodzą pierwsi, a pan zachowuje się jak Ikar i każe lecieć blisko słońca, albo lecący niżej to tchórz, oszust i krętacz? Nasz cel to dotrzeć tu, a nie przeżywać niepotrzebne przygody. I może mam przepraszać też potencjalnego kapusia, że pan porucznik znów zdradził, że jesteśmy żołnierzami wykrzykując rozkazy i stopnie wojskowe, jak wtedy na dworcu? Mamy wejście, bo tak nam rozkazano. Wiec niech pan nie naraża więcej podoficerów swoimi durnymi pomysłami, bo mam dość ciągłego kombinowania jak nas wszystkich doprowadzić do ambasady, co pan cały czas utrudnia, a potem mnie obraża, bo chyba chce wejść jak Naczelnik na Kasztance!
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Usłyszawszy ten, pożal się Boże, popis krasomówstwa, ten nieskładny, krętacki bełkot, Żwirko w jednej chwili pojął, że z tym człowiekiem nie dogada się nigdy. I w jednej chwili całkowicie się uspokoił. Cóż. Kolejny gnojek, jakich niestety pełno na tym świecie. Niech idzie swoją drogą.
Patrząc na Dreckiego z politowaniem, odpowiedział:
- Tak, podporuczniku Drecki. Odbiło mi. Słownictwo i maniery ma pan - jak słyszę - zgodne z pozostałymi cechami osobowości. Zatem uznaję, że pan wybrał BYCIE tchórzem, krętaczem i na dodatek pospolitym chamem. Pańska decyzja. Dotarliśmy wyznaczoną grupką, gdzie mieliśmy dotrzeć. I na tym koniec. Proszę od tej chwili radzić sobie samemu i trzymać się ode mnie z daleka. Szkoda mi czasu na pana. Żegnam ozięble.
To powiedziawszy wykonał przepisowe "w tył zwrot" i ruszył w stronę kolejki, nie poświęcając więcej ani pół myśli pozostawionemu pod płotem Dreckiemu.
Patrząc na Dreckiego z politowaniem, odpowiedział:
- Tak, podporuczniku Drecki. Odbiło mi. Słownictwo i maniery ma pan - jak słyszę - zgodne z pozostałymi cechami osobowości. Zatem uznaję, że pan wybrał BYCIE tchórzem, krętaczem i na dodatek pospolitym chamem. Pańska decyzja. Dotarliśmy wyznaczoną grupką, gdzie mieliśmy dotrzeć. I na tym koniec. Proszę od tej chwili radzić sobie samemu i trzymać się ode mnie z daleka. Szkoda mi czasu na pana. Żegnam ozięble.
To powiedziawszy wykonał przepisowe "w tył zwrot" i ruszył w stronę kolejki, nie poświęcając więcej ani pół myśli pozostawionemu pod płotem Dreckiemu.
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7106
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
I nagle dostrzegł, że naprzeciw niego wyszedł sierżant Żak, zatrzymał się zaskoczony i powiedział:
-Nie wchodzimy? - to mówiąc wskazał za Żwirka. Żwirko obejrzał się. Drecki kierował się w stronę bramy ambasady, ale oglądał się na nich i ręką dawał znać w stronę Żaka gestem "za mną".
-Nie wchodzimy? - to mówiąc wskazał za Żwirka. Żwirko obejrzał się. Drecki kierował się w stronę bramy ambasady, ale oglądał się na nich i ręką dawał znać w stronę Żaka gestem "za mną".
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
- Za mną, sierżancie! - rzucił Żwirko - Nie będę powtarzał tego, co mam wam do powiedzenia, dwa razy.
Po kilkunastu krokach dotarli do stojącego nadal w kolejce Adamka. Żwirko stanął naprzeciw nich i powiedział:
- Uważam, że podporucznik Drecki to tchórz, krętacz i drobny cwaniaczek. Człowiek pozbawiony elementarnej uczciwości i pozbawiony honoru. Co wyprawiał w drodze z obozu do ambasady, widzieliście sami. Teraz prawdopodobnie przekupił strażnika, by wpuścił naszą czwórkę bez kolejki. Z pominięciem żołnierzy stojących przed nami. Równie zrozpaczonych, głodnych i zmęczonych jak my. Uczciwość nakazuje czekać na swoją kolej. Ja będę czekał. A wy decydujcie sami. Nasza grupa dotarła tutaj i automatycznie się rozwiązała. Nie mogę wam dłużej rozkazywać. Drecki też nie. Możecie wybrać. Idziecie z Dreckim, krzywdząc ludzi stojących przed wami i stając się szmaciarzami jak on. Możecie też zostać ze mną i poczekać na swoją kolej, zachowując honor oraz wdzięczność i szacunek tych, którzy przed nami...
Żwirko westchnął kręcąc głową i dokończył:
- Zatem wybierajcie.
Po kilkunastu krokach dotarli do stojącego nadal w kolejce Adamka. Żwirko stanął naprzeciw nich i powiedział:
- Uważam, że podporucznik Drecki to tchórz, krętacz i drobny cwaniaczek. Człowiek pozbawiony elementarnej uczciwości i pozbawiony honoru. Co wyprawiał w drodze z obozu do ambasady, widzieliście sami. Teraz prawdopodobnie przekupił strażnika, by wpuścił naszą czwórkę bez kolejki. Z pominięciem żołnierzy stojących przed nami. Równie zrozpaczonych, głodnych i zmęczonych jak my. Uczciwość nakazuje czekać na swoją kolej. Ja będę czekał. A wy decydujcie sami. Nasza grupa dotarła tutaj i automatycznie się rozwiązała. Nie mogę wam dłużej rozkazywać. Drecki też nie. Możecie wybrać. Idziecie z Dreckim, krzywdząc ludzi stojących przed wami i stając się szmaciarzami jak on. Możecie też zostać ze mną i poczekać na swoją kolej, zachowując honor oraz wdzięczność i szacunek tych, którzy przed nami...
Żwirko westchnął kręcąc głową i dokończył:
- Zatem wybierajcie.
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7106
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Sierżant Żak zapytał:
-A on w ogóle dał tą łapówkę, czy tylko tak mówią ci tutaj? - zakręcił palcem dookoła - Może po prostu podejdźmy do tego strażnika i zapytajmy, czy możemy wejść, nie podając, że jesteśmy z Dreckim?
Kapral Adamek powiedział:
-I ja jestem za. Wyruszyliśmy z obozu rano. Mam już naprawdę tego wszystkiego dość. A zwłaszcza tego pańskiego sporu z porucznikiem... w zasadzie o co? Że jak nas uratowano i kazano uciekać, to uciekł, a nie rzucił się z pięściami na żandarmów? Sierżant też uciekł, a złego słowa o nim pan nie powiedział. Odkąd porucznik u krawcowej chciał pana odesłać, a sam z nami ruszyć, to pan ciągle z nim się spiera, a on z panem. Naprawdę, nie wiem już czy pan ma rację, czy jednak porucznik i nie chcę tego rozstrzygać. Ja chcę dotrzeć do Francji i walczyć z Niemcami, a nie wdawać się w wojnę Polaków z Polakami. Może naprawdę sprawdźmy, czy nas wpuszczą? Bo jak bez łapówki nie wpuszczą, to zgodzę się z panem, że to niehonorowe.... zresztą, chyba nie mamy nic wartego łapówki. A jak nas wpuszczą... to może dadzą coś do jedzenia, bo kiszki mnie już marsza grać zaczynają...
-A on w ogóle dał tą łapówkę, czy tylko tak mówią ci tutaj? - zakręcił palcem dookoła - Może po prostu podejdźmy do tego strażnika i zapytajmy, czy możemy wejść, nie podając, że jesteśmy z Dreckim?
Kapral Adamek powiedział:
-I ja jestem za. Wyruszyliśmy z obozu rano. Mam już naprawdę tego wszystkiego dość. A zwłaszcza tego pańskiego sporu z porucznikiem... w zasadzie o co? Że jak nas uratowano i kazano uciekać, to uciekł, a nie rzucił się z pięściami na żandarmów? Sierżant też uciekł, a złego słowa o nim pan nie powiedział. Odkąd porucznik u krawcowej chciał pana odesłać, a sam z nami ruszyć, to pan ciągle z nim się spiera, a on z panem. Naprawdę, nie wiem już czy pan ma rację, czy jednak porucznik i nie chcę tego rozstrzygać. Ja chcę dotrzeć do Francji i walczyć z Niemcami, a nie wdawać się w wojnę Polaków z Polakami. Może naprawdę sprawdźmy, czy nas wpuszczą? Bo jak bez łapówki nie wpuszczą, to zgodzę się z panem, że to niehonorowe.... zresztą, chyba nie mamy nic wartego łapówki. A jak nas wpuszczą... to może dadzą coś do jedzenia, bo kiszki mnie już marsza grać zaczynają...
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
- Sierżancie. Nie będę prowadził śledztwa czy Drecki dał łapówkę. Szkoda mi na to czasu i energii. Dla mnie ważne jest, że chce się wepchnąć bez kolejki przed tymi, którzy byli wcześniej. TO jest niehonorowe.- Żwirko przeniósł spojrzenie na Adamka - A wy, kapralu co? "Macie już wszystkiego dość?" A jak myślicie, ci biedacy przed nami nie mają?! "Chcecie dotrzeć do Francji i walczyć z Niemcami?" A ci przed nami to może na Majorkę chcą dotrzeć? Poopalać się troszkę i odpocząć?! "Kiszki wam marsza grają?" Biedne maleństwo! Myślicie, że ludzie stojący przed nami to przyszli tu z Ritza? Po sutym obiadku?! Naprawdę?!
Staszek pokręcił z niedowierzaniem głową i westchnął ciężko.
- Ja się przed tych ludzi wpychał nie będę. Zaczekam uczciwie na swoją kolej. A wy, panowie, róbcie co wam serce - albo kiszki - dyktują.
Jeszcze raz spojrzał prosto na Adamka.
- I nie waszą kompetencją, kapralu, jest rozstrzyganie oficerskich sporów. Uważajcie co mówicie. Zresztą sporu żadnego nie było - po prostu mam inne zasady moralne niż podporucznik. Wolno mi. A wy decydujcie za siebie. Też wam wolno.
Staszek pokręcił z niedowierzaniem głową i westchnął ciężko.
- Ja się przed tych ludzi wpychał nie będę. Zaczekam uczciwie na swoją kolej. A wy, panowie, róbcie co wam serce - albo kiszki - dyktują.
Jeszcze raz spojrzał prosto na Adamka.
- I nie waszą kompetencją, kapralu, jest rozstrzyganie oficerskich sporów. Uważajcie co mówicie. Zresztą sporu żadnego nie było - po prostu mam inne zasady moralne niż podporucznik. Wolno mi. A wy decydujcie za siebie. Też wam wolno.
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7106
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Sierżant nie odzywał się, ani kapral, ale to ten drugi po parunastu sekundach ruszył w kierunku bramy ambasady przeciskając się przez tłum. "Kolejny" - przeszło przez myśl Żwirkowi, który ustawił się za "swoim" wysokim obdartusem. Ten nagle lekko obrócił się w stronę Żwirka i powiedział:
-Wybaczcie panie oficerze, bo jak słyszę pan jest oficerem, ale jedna rzecz mnie zaintrygowała i spokoju nie daje. Jak widzę, to wojskowi zapewne się wpychają za łapówki, prawda? Ale dlaczego podróżujecie bez mundurów? Musieliście przebrać się za cywilów, aby bolszewicy was nie złapali?
-Wybaczcie panie oficerze, bo jak słyszę pan jest oficerem, ale jedna rzecz mnie zaintrygowała i spokoju nie daje. Jak widzę, to wojskowi zapewne się wpychają za łapówki, prawda? Ale dlaczego podróżujecie bez mundurów? Musieliście przebrać się za cywilów, aby bolszewicy was nie złapali?
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
-Hmmm... - Żwirko poczuł się dziwnie, zagadnięty tak wprost przez nieznajomego - Jeśli chodzi o łapówki... to nie wiem. Nie byłem przy tym. Może wpychają się "na piękne oczy", albo po znajomości. A jeśli chodzi o mundury, to... hmmm... - spojrzał badawczo na zwisającą nad nim, twarz - Czy umiecie dochować tajemnicy?
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7106
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
-... Tak. - odpowiedział nieznajomy po sekundzie zawahania i zaciekawiony nadstawił ucha, jakby spodziewał się, że Żwirko wyszepce jakiś sekret.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
- Ja też! - powiedział Żwirko i z miną niewiniątka zaczął podziwiać szczegóły architektoniczne budynku ambasady.
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7106
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Tłum powoli przesuwał się w stronę bramy i dopiero blisko świtu Żwirko był w stanie w miarę wyraźnie widzieć bramę i wartowników. Ci co jakiś czas kazali wchodzić następnej osobie, akurat zawsze wtedy, gdy inna opuszczała budynek. Ale nie było tak, że w środku przyjmowano jedną osobę. Żwirek policzył, że od wejścia jednej osoby, sześć innych wychodziło, zanim wychodziła ta sama osoba. I jakoś nikt się nie wpychał... a przynajmniej nie do 5:06.
Żwirko stał już w tej kolejce jako trzeci do bramy (a licząc inne osoby był zapewne w pierwszej dziesiątce), gdy usłyszał za plecami poruszenie i głos:
-Muszę przejść, ja nie do urzędnika, ja jestem oczekiwany, proszę pozwolić przejść, czekają na nas.
Żwirko obejrzał się. Trójka osób w ciężkich płaszczach, spod których wyłaniały się marynarki, przeciskała się do przodu. Nie wyglądali tak źle jak Żwirko, ale całokształt psuły dość kiepskiej jakości czapki, pasujące bardziej do robotnika, niż kogoś, kto pod marynarką kierował się się do ambasady. Żwirko mógł dobrze przyjrzeć się zbliżającym się, bo kierowali się wprost na niego i prowadzący zwrócił się do Żwirka, podchodząc do niego:
-Przepraszam, musimy się przecisnąć. Czekają na nas.
Jednocześnie wyglądało, że mówił to już niejednej osobie i nie zwracał się do Żwirka dlatego, że uznał go za kogoś bardziej ważnego, a po prostu dlatego, że był na jego drodze.
Żwirko stał już w tej kolejce jako trzeci do bramy (a licząc inne osoby był zapewne w pierwszej dziesiątce), gdy usłyszał za plecami poruszenie i głos:
-Muszę przejść, ja nie do urzędnika, ja jestem oczekiwany, proszę pozwolić przejść, czekają na nas.
Żwirko obejrzał się. Trójka osób w ciężkich płaszczach, spod których wyłaniały się marynarki, przeciskała się do przodu. Nie wyglądali tak źle jak Żwirko, ale całokształt psuły dość kiepskiej jakości czapki, pasujące bardziej do robotnika, niż kogoś, kto pod marynarką kierował się się do ambasady. Żwirko mógł dobrze przyjrzeć się zbliżającym się, bo kierowali się wprost na niego i prowadzący zwrócił się do Żwirka, podchodząc do niego:
-Przepraszam, musimy się przecisnąć. Czekają na nas.
Jednocześnie wyglądało, że mówił to już niejednej osobie i nie zwracał się do Żwirka dlatego, że uznał go za kogoś bardziej ważnego, a po prostu dlatego, że był na jego drodze.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)