|
Aktywację użytkowników dokonuje tylko Admin po informacji na Discordzie Uwaga !!! Google / Gmail blokuje korespondencję z forum Archiwum forum PolishSeamen - tylko do odczytu Zapraszamy na serwer głosowy DISCORD |
R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Moderator: PL_CMDR Blue R
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Żwirko nie miał już siły walczyć. Skoro tylu czekających nie zaprotestowało...
- No jak mus to mus! - powiedział i odsunął się na bok.
- No jak mus to mus! - powiedział i odsunął się na bok.
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7068
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Wreszcie po kolejnej godzinie stanął w pierwszym szeregu i już miał wchodzić, gdy z sąsiedniego szeregu, ktoś się wcisnął, ale jeden więcej, jeden mniej, nie robiło różnicy. Wreszcie żołnierz skinął, aby następny wchodził i Żwirko ruszył do przodu, a jego miejsce zajął obdartus, za którym stał sierżant Żak. Minąwszy wartownika wszedł na ogrodzony teren. Teraz już naprawdę był na terytorium Polski. W drzwiach stał kolejny żołnierz, który wskazał tylko dłonią "na prawo", prowadząc Żwirka w korytarz biegnący wzdłuż budynku... w którym czekała na niego kolejna kolejka. Na szczęście krótsza. Dwie osoby, w tym ten, który wszedł tuż przed Żwirkiem stały przed drzwiami do pokoju w którym najwyraźniej był ktoś z ambasady. Gdy Żwirko podszedł do kolejki, akurat ktoś wychodził z pomieszczenia i kolejny wchodził, tak, że Żwirko przez uchylone drzwi dostrzegł pokój w którym ubrany w garnitur urzędnik przyjmował innego "petenta". Najwyraźniej w pomieszczeniu było ich kilku, gdyż to nie do niego kierował się nowo wchodzący. Kilka minut później to Żwirko stał w drzwiach i dostrzegł, że w pomieszczeniu, dość ciasnym zresztą, upchnięto dwa biurka i dwóch urzędników. Kolejne kilka minut i Żwirko wreszcie mógł podejść do rudego urzędnika, który zapytał:
-W jakiej sprawie? - brzmiał raczej na zmęczonego, choć bardzo wczesna pora (czy późna pora, jakby uznać, ze pracuje przez noc) mogła to tłumaczyć. Byli w pomieszczeniu w piątkę. On, drugi "obdartus", dwóch urzędników i wartownik w kącie.
-W jakiej sprawie? - brzmiał raczej na zmęczonego, choć bardzo wczesna pora (czy późna pora, jakby uznać, ze pracuje przez noc) mogła to tłumaczyć. Byli w pomieszczeniu w piątkę. On, drugi "obdartus", dwóch urzędników i wartownik w kącie.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
- W jakiej sprawie? - Żwirko zdziwił się, że w ogóle pytają, jakby w tym tłumie włóczęgów pod ambasadą ktokolwiek mógł mieć jakąś inną sprawę - Hmmm... Ano w sprawie przedostania się do Francji, w celu kontynuowania tamże walki ze szwabskim najeźdźcą. Podporucznik pilot Stanisław Żwirko ze 121 Eskadry Myśliwskiej.
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7068
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Urzędnik wydał się zaskoczony, podobnie jak Żwirko przed chwilą, po czym zapytał:
-A to nie powinniście się zgłosić w takim temacie do majora? - wskazał ręką na korytarz, którym Żwirko przybył. - Przy wejściu drzwi na wprost. Zgłoście się wartownikowi, że wy do pułkownika.
Trochę to było dziwne. Żwirko szedł tak jak wszyscy inni, a tu nagle zachowywano się, jakby pomylił drzwi. Przecież ten żołnierz, któremu miał się zgłosić, to był ten, który wskazał mu dłonią, aby szedł tutaj. Wrócił do niego i zdecydowanym głosem przedstawił się, dodając, że kieruje się do pułkownika. Żołnierz przyjąwszy bardziej zasadniczą niż przed chwilą postawę, odsunął się, pozwalając Żwirkowi przejść i dodał:
-Major czeka na pana w trzecich drzwiach po lewej, panie poruczniku.
Major? Miał być pułkownik. Zaraz... może major jest adjutantem pułkownika... Albo członkiem jego sztabu. Jak to sobie umiejscowili, to Żwirek chwilowo miał w poważaniu. Teraz chciał wreszcie porozmawiać z kimś, kto się właściwie zajmie nim... Chociaż widząc jak osoby, które wchodziły wychodziły, zapewne dostanie tu tylko adres, gdzie ma się zgłosić... Choć z drugiej strony nie widział, aby Drecki, czy Adamek wychodzili...
Drugie, trzecie drzwi. Ciężkie, drewniane drzwi. Puk, Puk. "Wejść". Żwirko wszedł i wreszcie ktoś przynajmniej kompetentnie wyglądał. Major Eugeniusz Wyrwicki. Jeden z pilotów myśliwskich, a ostatnio oficer w sztabie Brygady Pościgowej. Pomieszczenie tylko dodawało mu splendoru, bo w odróżnieniu od tamtego z urzędnikami, tutaj nie wydawało się, że jest upchnięte na siłę, a że to właśnie biuro wysokiej rangi oficera. Wartownik w pomieszczeniu, potężne biurko, flaga, orzeł na ścianie...Portret... Jeden to chyba był Władysław Raczkiewicz, a drugi.... zaraz... skądś Żwirko znał tego oficera, ale nie pamiętał skąd... Mniejsza, to tylko portrety. Ważny był major, który coś zapisywał piórem w jakimś dokumencie, ale rzucając spojrzenie w stronę Żwirka przerwał. Żwirko zameldował się przepisowo, choć lepiej by to na pewno wyglądało w mundurze.
Major odpowiedział:
-Ah, porucznik Żwirko. Porucznik Cebrzyński wspominał, że dotrzecie... - to mówiąc wstał, obszedł biurko i skierował do Żwirka wyciągniętą dłoń, pytając równocześnie - A was nie było czworo? Gdzie zgubił się czwarty?
-A to nie powinniście się zgłosić w takim temacie do majora? - wskazał ręką na korytarz, którym Żwirko przybył. - Przy wejściu drzwi na wprost. Zgłoście się wartownikowi, że wy do pułkownika.
Trochę to było dziwne. Żwirko szedł tak jak wszyscy inni, a tu nagle zachowywano się, jakby pomylił drzwi. Przecież ten żołnierz, któremu miał się zgłosić, to był ten, który wskazał mu dłonią, aby szedł tutaj. Wrócił do niego i zdecydowanym głosem przedstawił się, dodając, że kieruje się do pułkownika. Żołnierz przyjąwszy bardziej zasadniczą niż przed chwilą postawę, odsunął się, pozwalając Żwirkowi przejść i dodał:
-Major czeka na pana w trzecich drzwiach po lewej, panie poruczniku.
Major? Miał być pułkownik. Zaraz... może major jest adjutantem pułkownika... Albo członkiem jego sztabu. Jak to sobie umiejscowili, to Żwirek chwilowo miał w poważaniu. Teraz chciał wreszcie porozmawiać z kimś, kto się właściwie zajmie nim... Chociaż widząc jak osoby, które wchodziły wychodziły, zapewne dostanie tu tylko adres, gdzie ma się zgłosić... Choć z drugiej strony nie widział, aby Drecki, czy Adamek wychodzili...
Drugie, trzecie drzwi. Ciężkie, drewniane drzwi. Puk, Puk. "Wejść". Żwirko wszedł i wreszcie ktoś przynajmniej kompetentnie wyglądał. Major Eugeniusz Wyrwicki. Jeden z pilotów myśliwskich, a ostatnio oficer w sztabie Brygady Pościgowej. Pomieszczenie tylko dodawało mu splendoru, bo w odróżnieniu od tamtego z urzędnikami, tutaj nie wydawało się, że jest upchnięte na siłę, a że to właśnie biuro wysokiej rangi oficera. Wartownik w pomieszczeniu, potężne biurko, flaga, orzeł na ścianie...Portret... Jeden to chyba był Władysław Raczkiewicz, a drugi.... zaraz... skądś Żwirko znał tego oficera, ale nie pamiętał skąd... Mniejsza, to tylko portrety. Ważny był major, który coś zapisywał piórem w jakimś dokumencie, ale rzucając spojrzenie w stronę Żwirka przerwał. Żwirko zameldował się przepisowo, choć lepiej by to na pewno wyglądało w mundurze.
Major odpowiedział:
-Ah, porucznik Żwirko. Porucznik Cebrzyński wspominał, że dotrzecie... - to mówiąc wstał, obszedł biurko i skierował do Żwirka wyciągniętą dłoń, pytając równocześnie - A was nie było czworo? Gdzie zgubił się czwarty?
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Staszek uścisnął podaną dłoń. Uścisk majora Wyrwickiego był silny i zdecydowany. Wydawało się, że Stach wreszcie trafił na kogoś konkretnego, kto zdecydowanie posunie wydarzenia naprzód.
- Nie zgubił się, panie majorze. Zaraz powinien się pojawić. To sierżant Żak. Stał w tej tasiemcowej kolejce tuż za mną, ale widziałem, że przepuścił przed siebie człowieka, który wyglądał na dużo bardziej zmęczonego i głodnego niż my. Sierżant Żak, to żołnierz dzielny i o wielkim sercu... - Żwirko jakby na chwilę stracił wątek, po czym zaczął zupełnie z innej beczki - Czy pan major zechce mi zdradzić jakie są plany względem naszych dalszych losów? I może znalazłoby się coś do przegryzienia, bo dawno nie jedliśmy?
- Nie zgubił się, panie majorze. Zaraz powinien się pojawić. To sierżant Żak. Stał w tej tasiemcowej kolejce tuż za mną, ale widziałem, że przepuścił przed siebie człowieka, który wyglądał na dużo bardziej zmęczonego i głodnego niż my. Sierżant Żak, to żołnierz dzielny i o wielkim sercu... - Żwirko jakby na chwilę stracił wątek, po czym zaczął zupełnie z innej beczki - Czy pan major zechce mi zdradzić jakie są plany względem naszych dalszych losów? I może znalazłoby się coś do przegryzienia, bo dawno nie jedliśmy?
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7068
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
-Zaraz się tym zajmiemy. Nie, że ja osobiście, ale zaraz wyślę was z sierżantem do waszej tymczasowej kwatery, tylko najpierw kapral musi tu przyprowadzić jedną osobę - powiedział dość tajemniczo do kaprala, który jakby wiedział o co chodzi, wymknął się cicho z powieszczenia. Major wtedy powiedział - Cieszę się, poruczniku, że woleliście nie rzucać się w oczy pod ambasadą, ale naprawdę mogliście wejść bez kolejki, a nie mieszać się z cywilami. No, ale jesteście i to się liczy. Słyszałem, że rumuńscy żandarmi narobili wam kłopotów na dworcu?
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
- Mieszać się z cywilami? - słysząc ton Wyrwickiego Żwirko poczuł, że zdecydowanie przedwcześnie ocenił go jako porządnego człowieka - Pan major wybaczy, ale pod ambasadą oprócz wartowników nie widziałem ani jednego munduru, nawet na sobie. A gdybym nawet wiedział kto wśród oczekujących jest wojskowym, a kto cywilem, to zwykła uczciwość i przyzwoitość nakazywała by mi nie pchać się przed oczekujących. Człowiek w mundurze, nawet jeśli chwilowo nie ma go na sobie, powinien ludziom służyć i ich bronić. A nie wywyższać się tylko dlatego, że jest mundurowym.
Staszek przerwał na chwilę, aby zaczerpnąć oddechu i opanować niesmak.
- A jeśli chodzi o rumuńskich żandarmów... Cóż. Żaden kłopot. Wiedzieliśmy, że coś takiego może się nam zdarzyć. Poradziliśmy sobie i nie ma o czym mówić. A tym bardziej nie ma się czym chwalić.
Staszek przerwał na chwilę, aby zaczerpnąć oddechu i opanować niesmak.
- A jeśli chodzi o rumuńskich żandarmów... Cóż. Żaden kłopot. Wiedzieliśmy, że coś takiego może się nam zdarzyć. Poradziliśmy sobie i nie ma o czym mówić. A tym bardziej nie ma się czym chwalić.
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7068
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
-Poruczniku - powiedział major - Szanuję waszą decyzję o pozostaniu dłużej, ale niepotrzebnie narażaliście się, a i tych cywilów. Tu nie chodzi o żadne wywyższanie, ale o to, aby pokonać nieprzyjaciela. Przyzwoitością, to powinniśmy teraz wszyscy siedzieć w obozach internowania, bo tak nakazuje prawo międzynarodowe. Bo czy teraz nazwiecie przyzwoitym, że szeregowi żołnierze zostają w obozach internowania, a wy zostajecie wyciągnięci? Wy zostajecie wyciągnięci, aby potem ci szeregowi mogli wrócili do domów, bo wy wygracie wojnę. Szeregowy zamiast was wojny nie wygra. Tak samo cywile, którym pomagamy.
W tej chwili drzwi się otworzyły i stanął w nich sierżant, a za nim... podporucznik Drecki.
Major powiedział:
-Poruczniku, musimy mieć pewność, że ktoś nie podaje się za was. - zwrócił się do Dreckiego - Poruczniku, czy potwierdzacie, że ten oto człowiek to porucznik Żwirko z którym tu przybyliście?
Podporucznik Drecki spojrzał zdziwiony na Żwirka, jakby zastanawiał się, co powiedzieć, a po dwóch długich sekundach powiedział:
-Tak, panie majorze. To porucznik Żwirko.
Majora chyba ta odpowiedź zadowoliła
-Dziękuję, poruczniku, to wszystko - powiedział do Dreckiego.
W tej chwili drzwi się otworzyły i stanął w nich sierżant, a za nim... podporucznik Drecki.
Major powiedział:
-Poruczniku, musimy mieć pewność, że ktoś nie podaje się za was. - zwrócił się do Dreckiego - Poruczniku, czy potwierdzacie, że ten oto człowiek to porucznik Żwirko z którym tu przybyliście?
Podporucznik Drecki spojrzał zdziwiony na Żwirka, jakby zastanawiał się, co powiedzieć, a po dwóch długich sekundach powiedział:
-Tak, panie majorze. To porucznik Żwirko.
Majora chyba ta odpowiedź zadowoliła
-Dziękuję, poruczniku, to wszystko - powiedział do Dreckiego.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
"Ale świrlandia! - pomyślał Żwirko - Dlaczego niby ktoś miałby się za mnie podawać?! I skąd miałby wiedzieć, że akurat podporucznik pilot Stanisław Żwirko ma lada chwila tutaj się pojawić?! No istny dom wariatów!"
Przezornie jednak myśli te pozostawił dla siebie. To, że akurat szmaciarz Drecki zaświadczył o jego tożsamości, było mu zupełnie obojętne. Skończył z tym człowiekiem i całkowicie wykreślił go z orbity swoich zainteresowań. Był natomiast ciekaw gdzie podziewa się sierżant Żak oraz kiedy i czy w ogóle jeszcze się spotkają. Kiedy będzie wybierał się w dalszą drogę, chciałby mieć przy sobie kogoś sprawdzonego, kogoś kto kieruje się podobnymi do jego własnych zasadami.
Co do banialuk wygłoszonych przed chwilą przez Wyrwickiego - postanowił całkowicie je zignorować. Dyskusja z człowiekiem aż tak nielogicznym i w dodatku aż tak bardzo wyższym stopniem, z całą pewnością zakończyłaby się katastrofą. Staszek z doświadczenia wiedział, że ten typ ludzi przeważnie nie daje się przekonać i przeważnie musi mieć rację - nawet gdy jej nie ma.
Przez chwilę nawet zastanawiał się kiedyż to i czymże to "niepotrzebnie narażał siebie , a i tych cywilów". Zastanawiał się też w jakiż to sposób tych kilka godzin uczciwie przestanych w kolejce odbić się może na zdolności do "pokonania nieprzyjaciela".
Nad nazywaniem przyzwoitością "siedzenia w obozach internowania bo tak nakazuje prawo międzynarodowe" w ogóle się nie zastanawiał. W zestawieniu z "całkowicie zgodną" z prawem międzynarodowym i "totalnie przyzwoitą" napaścią Niemców na Polskę bez wypowiedzenia wojny, twierdzenia wygłoszone przed chwilą przez Wyrwickiego były po prostu niesmacznym żartem. A jeśli chodzi o internowanych szeregowych... Cóż. Ze Żwirkowych obserwacji jasno wynikało, że szeregowi wyrywali z rumuńskich obozów na potęgę, w ogóle nie przejmując się takimi pierdołami jak tworzenie grupek czy losowanie kolejności wiania. Nie było wiadomo gdzie się kierują, ale było wiadomo, że wszyscy oni jak jeden mąż, ze wszystkich sił chcą bić Niemca.
Koniec końców Staszek postanowił więc zmilczeć i jako ten świeżo zweryfikowany przez Dreckiego egzemplarz, spokojnie czekał na rozwój wydarzeń.
Przezornie jednak myśli te pozostawił dla siebie. To, że akurat szmaciarz Drecki zaświadczył o jego tożsamości, było mu zupełnie obojętne. Skończył z tym człowiekiem i całkowicie wykreślił go z orbity swoich zainteresowań. Był natomiast ciekaw gdzie podziewa się sierżant Żak oraz kiedy i czy w ogóle jeszcze się spotkają. Kiedy będzie wybierał się w dalszą drogę, chciałby mieć przy sobie kogoś sprawdzonego, kogoś kto kieruje się podobnymi do jego własnych zasadami.
Co do banialuk wygłoszonych przed chwilą przez Wyrwickiego - postanowił całkowicie je zignorować. Dyskusja z człowiekiem aż tak nielogicznym i w dodatku aż tak bardzo wyższym stopniem, z całą pewnością zakończyłaby się katastrofą. Staszek z doświadczenia wiedział, że ten typ ludzi przeważnie nie daje się przekonać i przeważnie musi mieć rację - nawet gdy jej nie ma.
Przez chwilę nawet zastanawiał się kiedyż to i czymże to "niepotrzebnie narażał siebie , a i tych cywilów". Zastanawiał się też w jakiż to sposób tych kilka godzin uczciwie przestanych w kolejce odbić się może na zdolności do "pokonania nieprzyjaciela".
Nad nazywaniem przyzwoitością "siedzenia w obozach internowania bo tak nakazuje prawo międzynarodowe" w ogóle się nie zastanawiał. W zestawieniu z "całkowicie zgodną" z prawem międzynarodowym i "totalnie przyzwoitą" napaścią Niemców na Polskę bez wypowiedzenia wojny, twierdzenia wygłoszone przed chwilą przez Wyrwickiego były po prostu niesmacznym żartem. A jeśli chodzi o internowanych szeregowych... Cóż. Ze Żwirkowych obserwacji jasno wynikało, że szeregowi wyrywali z rumuńskich obozów na potęgę, w ogóle nie przejmując się takimi pierdołami jak tworzenie grupek czy losowanie kolejności wiania. Nie było wiadomo gdzie się kierują, ale było wiadomo, że wszyscy oni jak jeden mąż, ze wszystkich sił chcą bić Niemca.
Koniec końców Staszek postanowił więc zmilczeć i jako ten świeżo zweryfikowany przez Dreckiego egzemplarz, spokojnie czekał na rozwój wydarzeń.
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7068
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Gdy Drecki odmaszerował, major odezwał się znów:
-Więc skoro już wiemy, że jesteście tym, za kogo się podajcie....
Ale jego słowa przerwało pukanie. Obaj odwrócili się do drzwi, w których pojawił się sierżant i zameldował:
-Panie majorze. Kolejna osoba do pana.
I wprowadził sierżanta Żaka. Major spojrzał na Żwirka:
-Czy to osoba, o której mnie wspominaliście?
-Więc skoro już wiemy, że jesteście tym, za kogo się podajcie....
Ale jego słowa przerwało pukanie. Obaj odwrócili się do drzwi, w których pojawił się sierżant i zameldował:
-Panie majorze. Kolejna osoba do pana.
I wprowadził sierżanta Żaka. Major spojrzał na Żwirka:
-Czy to osoba, o której mnie wspominaliście?
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Żwirkowi na widok Żaka od razu zrobiło się cieplej na sercu i raźniej na duszy. Był nawet nieźle zaskoczony, że tak szybko można się było do kogoś przywiązać. Wymienił z towarzyszem podróży szybkie, porozumiewawcze spojrzenie i zaraz odwrócił się do Wyrwickiego.
- Tak jest, panie majorze! To właśnie sierżant Żak - mechanik z mojej, czyli 121-szej Eskadry Myśliwskiej. Człowiek do tańca i do różańca. I tak sobie myślę, że ze swoimi umiejętnościami może on w nowej jednostce dołożyć niezłą cegiełkę - a może nawet cegłę - do pokonania nieprzyjaciela.
- Tak jest, panie majorze! To właśnie sierżant Żak - mechanik z mojej, czyli 121-szej Eskadry Myśliwskiej. Człowiek do tańca i do różańca. I tak sobie myślę, że ze swoimi umiejętnościami może on w nowej jednostce dołożyć niezłą cegiełkę - a może nawet cegłę - do pokonania nieprzyjaciela.
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7068
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
-Dobrze - powiedział major - A więc skoro teraz wy potwierdzacie tożsamość, to mogę mówić wprost, nie obawiając się przecieku, panowie. Chcieliście wiedzieć poruczniku, co was dalej czeka. Więc czeka was tymczasowe zakwaterowanie i coś do zjedzenia, to w szybkim terminie, a w dłuższym. Jutro, jak już nie będziecie mieć podkrążonych ze zmęczenia oczu, pójdziecie do naszego fotografa, który zrobi wam zdjęcia do fałszywych dokumentów. Gdy te będą gotowe, wraz z potrzebnymi przepustkami, udacie się do wyznaczonego portu, gdzie wsiądziecie na wyznaczony statek, który zabierze was w wyznaczone miejsce. Jakie? Jeszcze tego nie wiem. Jakby Rumuni nie uśmiechali się coraz szerzej do Niemców, to może by było łatwiej to ustalić, a tak to musimy improwizować praktycznie z dnia na dzień. - major spojrzał na zegar - Za trzy godziny mam spotkać się z Rumuńskim oficerem w sprawie obozów internowania, to będziemy mieć lepszy podgląd na to co się dzieje w polityce w Bukareszcie.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Tym razem słuchając Wyrwickiego Żwirko poczuł, że wszystko zaczyna mieć jakiś sens. Że właśnie przestaje być nieszczęsną sierotą i staje się znów częścią większego mechanizmu, który poobijany i wyszczerbiony przez niemiecką i sowiecką napaść, jednak dalej działa. Poczuł wdzięczność, że są ludzie - w tym być może i major Wyrwicki - którzy to wszystko nadal niosą na swoich plecach i doglądają, aby nie sczezło.
- Tak jest, panie majorze. Dziękuję, panie majorze. Czy ten porządek rzeczy dotyczy również sierżanta Żaka? Bo jeśli jest taka możliwość, chciałbym ruszać dalej właśnie z nim, jako z osobą wypróbowaną.
- Tak jest, panie majorze. Dziękuję, panie majorze. Czy ten porządek rzeczy dotyczy również sierżanta Żaka? Bo jeśli jest taka możliwość, chciałbym ruszać dalej właśnie z nim, jako z osobą wypróbowaną.
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7068
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
-Nie tylko jego, ale ruszycie z pozostałymi. Z porucznikiem Dreckim, porucznikiem Cebrzyńskim i innymi, którzy tutaj dotrą. Ale jak wspomniałem, po kolei. Sierżant zaprowadzi was do jadalni, abyście coś zjedli, a potem odpocznijcie i jak tylko wstaniecie bierzemy się do pracy. Za niedługo pewnie kolejni przybędą, tak więc będzie trochę tłoczno, ale jestem pewny, ze dacie radę, a światełko w tunelu coraz bliżej. Sierżancie! - zwrócił się do stojącego za plecami Żaka adiutanta - Zaprowadźcie pana oficera i sierżanta Żaka do jadalni.
Wyglądało na to, że to koniec odprawy.
Wyglądało na to, że to koniec odprawy.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Żwirko chciał zasalutować, ale w ostatniej chwili zreflektował się, że przecież jest w cywilnych łachach i - z braku daszka a nawet czapki - salutować nie ma do czego. Więc tylko rzucił krótkie "Do zobaczenia" i jeszcze krótsze "Dziękujemy" i wraz z Żakiem ruszyli za adiutantem.
Kilo wody pod stopą!

