Aktywację użytkowników dokonuje tylko Admin
po informacji na Discordzie
Uwaga !!! Google / Gmail blokuje korespondencję z forum

Zapraszamy na serwer głosowy

DISCORD

R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię

Walki polskich pilotów pod niebem Francji 1940

Moderator: PL_CMDR Blue R

Awatar użytkownika
PL_Andrev
Posty: 1592
Rejestracja: 25 gru 2019, 19:24

Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię

#181

Post autor: PL_Andrev » 06 paź 2026, 17:32

- Nic nie rozumiem - uśmiechął się Andrzej - chyba ten pobyt w szpitalu osłabił moją znajomość sytuacji.
- Co to się działo od mojego zestrzelenia, czyli od.. 14? 15 maja? - ale zaraz spoważniał - wiecie co się naprawdę dzieje? Jak prasa podaje ciężkie walki to jakoś mi się to mało podoba. Chociaż w Polsce we wrzesniu trąbili jak pamiętam że nieprzyjaciel cofa się na całej linii. To jak to wygląda z waszego punktu widzenia?
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 7536
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię

#182

Post autor: PL_CMDR Blue R » 06 paź 2026, 20:25

-Spokojnie, jak na wojnie, panie poruczniku - powiedział Leon Bartecki - Jak to mówił chorąży Panhard. "Z pamiętnika francuskiego piechura w Alzacji. Wrzesień 1918. Okopaliśmy się i ostrzeliwujemy wroga.... od 4 lat". Co się działo? O't samoloty latają, strzelają, wracają. Jak wspomniałem, porucznik Januszkiewicz dołączył do nas...
-Pierwszy był powrót kaprala - wspomniał szeregowy.
-To już było po zestrzeleniu? Traci się rachubę czasu. Więc kapral Nowakiewicz wrócił. Nie dogadał się z Francuzami i ci myśleli, że odleciał, a on czekał, aż po niego przybędą. I wreszcie wrócił do jednostki sam. Porucznik Goettel cały czas ma nawroty tego bólu żołądka i nie latał, więc z chorążym Panhardem latał kapral. No i potem mieli przybyć piloci drugiego klucza polskiego. Porucznik Januszkiewicz, porucznik Strzembosz i kapral Szope. Ale ci utknęli pod Vesul. Niemcy zbombardowali tory. Gdy dotarli, nadszedł nowy rozkaz. Mamy wycofać się tutaj, pod Avelanges, w takiej wiosce Marey-sur-Tille celem przezbrojenia. Dywizjon ma być przezbrojony w nowe samoloty. Jak mówił chorąży Moret, Morane jest podobny do Messerchmitta, nowe Drewonity....
-Dewoitine - sprostował szeregowy
-Tak, te nowe Drewonity - powiedział Leon mocno akcentując słowo, jakby francuska nazwa nie mogła mu przejść przez gardło - są ponoć o wiele lepsze od Niemieckich maszyn. Wczoraj już dostaliśmy pierwszą do szkolenia pilotów i wszyscy traktują ją na pannę młodą w noc poślubną. Zabierają ją do nieba i z powrotem. No i co dalej... porucznika Goettla odesłano do szpitala. Operacja go czeka. Coś się w tym żołądku psuje. No i wy wracacie... To tyle, co tu u nas się dzieje, panie poruczniku.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

Awatar użytkownika
PL_Andrev
Posty: 1592
Rejestracja: 25 gru 2019, 19:24

Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię

#183

Post autor: PL_Andrev » 17 paź 2026, 10:38

- Coś chyba nie macie przekonania to tego najnowszego cudu francuskiej techniki? - uśmiechnął się pytająco Andrzej, aby zachęcić Leona do rozwinięcia tematu. Jako pilot Andrzej wiedział że dobry myśliwiec to kombinacja prędkości, zwinności i siły ognia. Tylko że zgodnie ze starym żartem można było wybrać tylko dwa atuty. A przecież każdy był przydatny.
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 7536
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię

#184

Post autor: PL_CMDR Blue R » 17 paź 2026, 14:15

-Czy ja wiem? Podobno jest aż nazbyt zwinny - powiedział Leon - Każdemu pilotowi mówią, że jak nie jest pewny lądowania, aby poderwał maszynę i nie próbował lądować na siłę, bo zbyt gwałtowny ruch i kapotujesz. Ale tak to wszyscy je chwalą. Zresztą, sami zobaczycie.

Niedługo potem dojechali do lotniska Marey-Sur-Tile, gdzie przybycie Andrzeja wywołało natychmiastową radość. Nawet każdy z francuskich pilotów chciał go powitać. I ich uściski odciągały Andrzeja od tej jednej maszyny, która się wyróżniała... głównie bardziej wysuniętymi, niż w Moranie MS.406 do przodu kołami podwozia. Kapral Nowakiewicz, z którym tak rozminął się Andrzej powiedział:
-Wreszcie będę mógł panu złożyć meldunek z mojego ostatniego lotu... Bo tak to brakowało mnie osoby z którą można latać, panie poruczniku. Z Francuzami lata się dobrze, ale jednak co z Polakiem, to z Polakiem.
Major tymczasem czekał z tyłu i gdy już przeszło pierwsze nacieszenie się Andrzejem, po wiedział:
-Poruczniku, proszę ze mną. Musimy dokończyć pana przyjęcie do jednostki.
Jednak jak okazało się, przekazanie dokumentów nie było głównym powodem odciągnięcia Andrzeja, a raczej fakt, ze skoro ma teraz robić w papierach, to wszyscy go opuścili, czekając na bardziej przyjazne okoliczności. Major powiedział:
-Dokumenty, to raz dwa się zorganizuje, ale raczej kwestia tyczy się samolotu. Pewnie wam już przekazali, że jednostka jest przezbrajana na nowe Dewoitine D.520? Jako, że macie dostać nowy samolot, w zasadzie możliwości są dwie. Porucznik Goethel przeszedł operację żołądka. Za szybko do nas nie wróci, a jego samolot trzeba komuś przekazać. Albo dostajecie go wy i w kolejce do przesiadki na Dewoitine'a jesteście dalej, albo jak dotrą nowe samoloty jesteście pierwsi do otrzymania nowej maszyny. Pewnie nią jeszcze nie lataliście - zatrzymał się obok stojącego na trawie Dewoitine, przy którym pracowali mechanicy - Więc zapewne będziecie woleli najpierw się nim przelecieć, nim podejmiecie decyzje, prawda, poruczniku? Bo jak wiecie, jak macie nim latać bojowo, to powrót do linii się wydłuży, zanim nie opanujecie nowej maszyny. Co o tym myślicie? Czy wolicie dostać Morana porucznika Goethela i w wolnych chwilach ćwiczyć loty na nowej maszyny? Uważajcie. Jest niczym nieujeżdżony ogier, lata się nią znacznie inaczej. Przy lądowaniu trzeba mocno uważać. Zbyt mocny ruch i zamiast lądować, macie niekontrolowane spotkanie z ziemią. Lepiej jak nie jesteście pewni, dać kopa i podejść na drugie podejście... Ale kręci lepiej, niż Morany, to trzeba przyznać.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

Awatar użytkownika
PL_Andrev
Posty: 1592
Rejestracja: 25 gru 2019, 19:24

Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię

#185

Post autor: PL_Andrev » 18 paź 2026, 20:42

Wolałbym się przelecieć panie majorze - odrzekł Andrzej - jak mi nie podejdzie przejmę samolot porucznika.
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 7536
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię

#186

Post autor: PL_CMDR Blue R » 19 paź 2026, 7:30

-Jak możecie latać, to poproszę, aby jeszcze dziś dali wam się przelecieć - powiedział major, po czym ruszyli dalej w kierunku administracji i nagle zmienił temat - Poruczniku. Co wiecie o linii Maginota? Odkąd, dokąd jest zbudowana?
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

Awatar użytkownika
PL_Andrev
Posty: 1592
Rejestracja: 25 gru 2019, 19:24

Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię

#187

Post autor: PL_Andrev » 21 paź 2026, 7:27

Andrzej zmarszczył brwi. Pytanie go trochę zaskoczyło, a że nie był szkolony w taktyce wojennej to miał szczątkowe informacje. Był pewien że major wie lepiej od niego, w końcu jest jakaś literatura czy wiadomości z pierwszej ręki od wyższych dowódców francuskich...
- Tyle co większość panie majorze - że pokrywała granicę z Niemcami i uważa się ją za nie do zdobycia przy wysokim morale obrońców. Dokładnie gdzie są końce nie jest mi znane, ale zakładam że Francuzi nie budowali jej od morza północnego aż po śródziemne, jeżeli o to pan pyta.
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 7536
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię

#188

Post autor: PL_CMDR Blue R » 21 paź 2026, 12:10

-Tak. Ma luki. Jest od Morza Śródziemnego do Alp, potem do Alp do granicy z Belgią... i potem wzdłuż południowej granicy Belgii, aż do miejsca, gdzie granica skręca na północ, w okolicy Sedan. Czyli na odcinku Arden i Flandrii nie ma umocnień. Belgowie mają za to własny odpowiednik. Słabszy, więc dlatego tam spodziewano się uderzenia Niemieckiego. I teraz złe wieści. Niemcy pokonali Belgów, zanim Francuzi doszli im z pomocą. O ile we Flandrii zatrzymali Niemców, to pomiędzy Flandrią i Linią Maginota Niemcy przebili się... aż do morza. Wojska we Flandrii są otoczone. Cofają się na Calais i Dunkierkę, a armia kontratakami próbuje ich odblokować. To pierwszy problem... To jak bitwa pod Mons w [19]14. Niemcy właśnie dokonali otwarcia drogi na Paryż. Znów stoją nad Sommą i Oise. Czeka nas teraz druga Marna. Oby to nie była taka nasza bitwa nad Bzurą. Wtedy próbowaliśmy powstrzymać marsz Wehrmachtu na Warszawę - głoska "My" zabrzmiała mocno. Andrzej odczuł, że major czuje osobiście tą klęskę w bitwie w której brał udział swoim dywizjonem lotniczym- Teraz Francuzi będą mieć swoją. Andrzeju, zaczyna się najważniejsza bitwa tej wojny. Szybciej, niż byśmy tego chcieli. Jak nas przezbroją, możemy spodziewać się, że przerzucą nas na północ.... Bo po co innego by nas wycofywali z Luxeuil?
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

Awatar użytkownika
PL_Andrev
Posty: 1592
Rejestracja: 25 gru 2019, 19:24

Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię

#189

Post autor: PL_Andrev » 22 paź 2026, 18:13

Andrzej poczuł jak mu gęsia skórka podnosi włoski na karku. Francuzi otoczeni??? Wiedział, że nie jest dobrze, ale nie wiedział że jest aż tak źle...
- Nie wiem czy dobrze zrozumiałem... - Andrzej zawachał się - fryce otoczyli francuzów i prą naprzód? Byłem pewien że te Losie, którymi się chełpią, zresztą nie bez przyczyny, to one bombami równają tam z ziemią wszystko co przekroczy granice. A samoloty mają przecież dobre, skoro dajemy frycom łupnia. Francuskie czołgi które mieliśmy okazję zobaczyć to też przecież ewenement, nic co do tej pory widziałem nie mogło im się przeciwstawić, no może za wyjątkiem bezpośredniego trafienia bombą, co praktycznie nie jest możliwe. Niemcy nie mają jakiegoś wunderwaffe. Pan wie, panie majorze, co tam się tak naprawdę stało?
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.

ODPOWIEDZ