|
Aktywację użytkowników dokonuje tylko Admin po informacji na Discordzie Uwaga !!! Google / Gmail blokuje korespondencję z forum Zapraszamy na serwer głosowy DISCORD |
R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Moderator: PL_CMDR Blue R
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Ludwik szybko podszedł do Świętego i Żwirka.
- Zrobicie co uważacie za to nie ma żadnych konsekwencji.
- Zrobicie co uważacie za to nie ma żadnych konsekwencji.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7540
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Obaj byli tym pytaniem mocno zadziwieni, a "Święty" był wręcz tym oburzony:
-Mam opuszczać polskie lotnictwo? Służyć w obcej armii? Nie. Jestem Polakiem, służę w Polskiej Armii i jako Polak będę walczył z Niemcami. Jeszcze Polska nie zginęła.
Tak, dało się wyczuć, że ta propozycja nacisnęła "Świętemu" na odcisk. Żwirko odpowiedział ciut spokojniej:
-Skoro trwają końcowe negocjacje i wkrótce dostaniemy nasze, polskie samoloty od Francuzów, to po co szukać nowego miejsca i występować z polskiego lotnictwa?
-Dokładnie. Czekaliśmy tyle, poczekamy jeszcze chwilkę, panie poruczniku - odezwał się stojący obok Flanek.
Ale choć na pierwszą reakcję wydawało się, że nikt nie zapisze się, ale już następnego dnia znaleźli się ochotnicy.
Na przykład podporucznik Marian Chełmecki, który wiosną 1939 opuścił krakowski dywizjon, aby szkolić młodych pilotów. W zasadzie można było odnieść, że spośród myśliwców, właśnie głównie instruktorzy z Dęblina kierowali się do Wielkiej Brytanii. Porucznicy Marian Duryasz, Jan Falkowski, Kazimierz Łukaszewicz, Paweł Niemiec, Piotr Ostaszewski, Antoni Ostowicz, Michał Stęborowski, Władysław Szulkowski, Witold Ubranowicz, Stefan Witorzeńć, Janusz Żurakowskim a nawet kapitan Wilhelm Pankratz... Choć byli także piloci z eskadr myśliwskich. Na przykład Edward Pilch, ich oficer operacyjny podczas kampanii Wrześniowej, też się zapisał na ochotnika.
Rano przy śniadaniu, kapitan Wiórkiewicz, siedzący przy stoliku wraz z Ludwikiem, zapytał o to Edwarda, który odpowiedział:
-Ja udaje się do Anglii. W sztabie stworzyli listy osób przeznaczonych do składu pierwszych dywizjonów i kryterium dało mnie bardzo nisko. Liczy się ilość lotów i zestrzeleń podczas poprzedniej kampanii. A co ja mam? Raz poleciałem z Krakowa, a potem nadzorowałem loty z ziemi.
-I jeszcze poprowadziłeś "szczęśliwą dziesiątkę" do Rumunii - dodał kapitan, na co Edward powiedział:
-Tak. Ale dalej to dwa loty i marny wynik. Ja rozumiem to, co robią w sztabie. Chcą dać najlepszych, pokazać się z najlepszej strony. Więc mnie samolotu nie dadzą za szybko. Pytałem już i mają potem służbę podczas wojny traktować na równi ze służbą z francuzami, więc tak mogę walczyć. Nie chcę potem mówić wszystkim, że gdy inni walczyli, ja siedziałem na lotnisku i gdy inni narażali się, to ja ich tam słałem. O! Taki "Żwirek" to mógłby teraz już na tyle być. Zestrzelił Niemców, ci go próbowali zabić. Nikt nie może powiedzieć, że Żwirek siedział bezpiecznie na tyłach.... Ludwik się narażał, mocno został postrzelony, gdy lądował potem pod Lublinem. A ja? Osobiście uważam, że powinna być na takich stanowiskach "nielotnych" rotacja. Ileś czasu jesteś dowódcą eskadry, ileś czasu oficerem taktycznym... taka trójpolówka.
Kapitan Wiórkiewicz powiedział:
-Za szybko nas pokonali. Jakby było więcej czasu i dostarczano by nowe maszyny, to pewnie można by takie coś zrobić..
Edward powiedział:
-Pewnie by można. Dlatego udaje się do Brytyjczyków. Po wojnie wrócę do dywizjonu i nikt nie będzie mógł powiedzieć, że dekowałem się na tyłach.
-Mam opuszczać polskie lotnictwo? Służyć w obcej armii? Nie. Jestem Polakiem, służę w Polskiej Armii i jako Polak będę walczył z Niemcami. Jeszcze Polska nie zginęła.
Tak, dało się wyczuć, że ta propozycja nacisnęła "Świętemu" na odcisk. Żwirko odpowiedział ciut spokojniej:
-Skoro trwają końcowe negocjacje i wkrótce dostaniemy nasze, polskie samoloty od Francuzów, to po co szukać nowego miejsca i występować z polskiego lotnictwa?
-Dokładnie. Czekaliśmy tyle, poczekamy jeszcze chwilkę, panie poruczniku - odezwał się stojący obok Flanek.
Ale choć na pierwszą reakcję wydawało się, że nikt nie zapisze się, ale już następnego dnia znaleźli się ochotnicy.
Na przykład podporucznik Marian Chełmecki, który wiosną 1939 opuścił krakowski dywizjon, aby szkolić młodych pilotów. W zasadzie można było odnieść, że spośród myśliwców, właśnie głównie instruktorzy z Dęblina kierowali się do Wielkiej Brytanii. Porucznicy Marian Duryasz, Jan Falkowski, Kazimierz Łukaszewicz, Paweł Niemiec, Piotr Ostaszewski, Antoni Ostowicz, Michał Stęborowski, Władysław Szulkowski, Witold Ubranowicz, Stefan Witorzeńć, Janusz Żurakowskim a nawet kapitan Wilhelm Pankratz... Choć byli także piloci z eskadr myśliwskich. Na przykład Edward Pilch, ich oficer operacyjny podczas kampanii Wrześniowej, też się zapisał na ochotnika.
Rano przy śniadaniu, kapitan Wiórkiewicz, siedzący przy stoliku wraz z Ludwikiem, zapytał o to Edwarda, który odpowiedział:
-Ja udaje się do Anglii. W sztabie stworzyli listy osób przeznaczonych do składu pierwszych dywizjonów i kryterium dało mnie bardzo nisko. Liczy się ilość lotów i zestrzeleń podczas poprzedniej kampanii. A co ja mam? Raz poleciałem z Krakowa, a potem nadzorowałem loty z ziemi.
-I jeszcze poprowadziłeś "szczęśliwą dziesiątkę" do Rumunii - dodał kapitan, na co Edward powiedział:
-Tak. Ale dalej to dwa loty i marny wynik. Ja rozumiem to, co robią w sztabie. Chcą dać najlepszych, pokazać się z najlepszej strony. Więc mnie samolotu nie dadzą za szybko. Pytałem już i mają potem służbę podczas wojny traktować na równi ze służbą z francuzami, więc tak mogę walczyć. Nie chcę potem mówić wszystkim, że gdy inni walczyli, ja siedziałem na lotnisku i gdy inni narażali się, to ja ich tam słałem. O! Taki "Żwirek" to mógłby teraz już na tyle być. Zestrzelił Niemców, ci go próbowali zabić. Nikt nie może powiedzieć, że Żwirek siedział bezpiecznie na tyłach.... Ludwik się narażał, mocno został postrzelony, gdy lądował potem pod Lublinem. A ja? Osobiście uważam, że powinna być na takich stanowiskach "nielotnych" rotacja. Ileś czasu jesteś dowódcą eskadry, ileś czasu oficerem taktycznym... taka trójpolówka.
Kapitan Wiórkiewicz powiedział:
-Za szybko nas pokonali. Jakby było więcej czasu i dostarczano by nowe maszyny, to pewnie można by takie coś zrobić..
Edward powiedział:
-Pewnie by można. Dlatego udaje się do Brytyjczyków. Po wojnie wrócę do dywizjonu i nikt nie będzie mógł powiedzieć, że dekowałem się na tyłach.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
- Żeby jeden mógł latać potrzeba pracy kilku mechaników. Zespół jest tak silny jak najsłabsze ich ogniowo. Rozumiem twoją frustrację ale ja bym miał to głęboko w nosie i dla mnie nie jest ważne czy siedzę na ziemi czy latam.
Ważne by nic wroga i odpierać jego ataki. Mam nadzieję, że w Anglii znajdziesz to czego szukasz
Ważne by nic wroga i odpierać jego ataki. Mam nadzieję, że w Anglii znajdziesz to czego szukasz
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7540
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
15 Grudnia 1939, lotnisko Lyon-Bron
Ten piątkowy dzień zaczął się słonecznie. Gdy dotarli do bazy, przeszli po świeżym białym puchu, który spadł w nocy i zaczynali kolejny, szary zimowy dzień. Ten jednak okazał się dość gorący, choć w południe zaczęło mocniej sypać. Na dodatek chyba ci wybrani do służby w RAFie wyjeżdżali, bo na lekcji francuskiego, było jakby puściej. Na obiedzie znów było tłoczno, ale skoro wszyscy schodzili się na jedzenie, to pewne było, że będzie tłoczno. Edward Pilch jeszcze był tutaj, co stawiało pytanie, czy jednak wyjeżdżali na raty, a może do Anglii też była kolejka... Choć z drugiej strony wydawało się, że nikogo nie brakuje, ale dlaczego by w takim razie na nauce francuskiego zabrakło kilku twarzy? Zaraz. Kapitan Michowski siedział przy stoliku obok, a przecież brał udział w lekcjach razem z nim... A może tym, co udawali się do Albionu polecono nie chodzić na lekcje Francuskiego?
-Można się dosiąść? - głos porucznika Króla skierował uwagę Ludwika w inną stronę. Wacław dosiadł się i zanim zabrał się za jedzenie powiedział:
-Widzę, że z Krakowskiej [12]1-szej nikt nie wybiera się do Anglii. Mogę powiedzieć tak dowcipem, że cieszy mnie to, bo obiecałem wam, że zabiorę was "na francuzy" i szkoda by było, gdybyśmy teraz się rozeszli. Nie po tym, co przeszliśmy od Tarnopola.
Ten piątkowy dzień zaczął się słonecznie. Gdy dotarli do bazy, przeszli po świeżym białym puchu, który spadł w nocy i zaczynali kolejny, szary zimowy dzień. Ten jednak okazał się dość gorący, choć w południe zaczęło mocniej sypać. Na dodatek chyba ci wybrani do służby w RAFie wyjeżdżali, bo na lekcji francuskiego, było jakby puściej. Na obiedzie znów było tłoczno, ale skoro wszyscy schodzili się na jedzenie, to pewne było, że będzie tłoczno. Edward Pilch jeszcze był tutaj, co stawiało pytanie, czy jednak wyjeżdżali na raty, a może do Anglii też była kolejka... Choć z drugiej strony wydawało się, że nikogo nie brakuje, ale dlaczego by w takim razie na nauce francuskiego zabrakło kilku twarzy? Zaraz. Kapitan Michowski siedział przy stoliku obok, a przecież brał udział w lekcjach razem z nim... A może tym, co udawali się do Albionu polecono nie chodzić na lekcje Francuskiego?
-Można się dosiąść? - głos porucznika Króla skierował uwagę Ludwika w inną stronę. Wacław dosiadł się i zanim zabrał się za jedzenie powiedział:
-Widzę, że z Krakowskiej [12]1-szej nikt nie wybiera się do Anglii. Mogę powiedzieć tak dowcipem, że cieszy mnie to, bo obiecałem wam, że zabiorę was "na francuzy" i szkoda by było, gdybyśmy teraz się rozeszli. Nie po tym, co przeszliśmy od Tarnopola.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Ludwik zażartował - Właśnie bo ja nie wiem o co chodziło "na francuzy" czy chodziło ci że do Francji? Bo tych francuzów to nawet na niebie nie widać. Może oni nie mają żadnych samolotów?
Cóż z tego, że zostajemy solidarnie jak i tak na pewno nas rozdzielą. Tu nawet innaczej liczbowo wygląda eskadra.
Cóż z tego, że zostajemy solidarnie jak i tak na pewno nas rozdzielą. Tu nawet innaczej liczbowo wygląda eskadra.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7540
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
-Nie uważam, aby rozdzielali osoby, co latały razem... jaki sens? - powiedział Wacław - A co do ilości, to raczej trzeba będzie dołączać nas do kogoś, to prawda. Nawet licząc [12]2-gą, to razem ledwo jedną eskadrę zbierzemy, zwłaszcza jak część osób do Anglii ucieka. No, ale jak mówią, żeby nie uciekali wszyscy, bo samoloty wkrótce będą, to po co mieliby kłamać?... Może na Boże Narodzenie, pod choinką je znajdziemy?
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
- Ty coś wiesz?
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7540
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
-To chyba najpilniej strzeżona informacja w całej Francji. - zaśmiał się Wacław, po czym spoważniał i powiedział -Nie, nikt nie wie tutaj. Nawet oficerowie nie wiedzieli jak widać. Jakby wiedzieli, powiedzieli by od razu, ale coś jest na rzeczy, skoro nie zachęcali, abyśmy wstępowali do Brytyjczyków. Jakby Francuzi powiedzieli "Nie", to by nas wręcz tam pchali. Ale może trzeba Francuzom pojechać po ambicji. Jak Brytyjczycy nas wezmą na samoloty, to Francuzi powiedzą "A my co? Gorsi?". A jakby jednak uparli się, to zawsze można o kolejny przydział się postarać do Brytanii... Swoją drogą, jak cię ugościli twoi gospodarze? Czy o przydzieleniu ci kwatery też zapomniano? Żwirka nie zakwaterowano... bo ktoś go wpisał jako Wirko. Wczoraj byliśmy w tej sprawie i dziś ma już być zakwaterowany popołudniu... W sumie jakby ta baza była większa, to byśmy mogli wszyscy tu mieszkać, a tak? Część osób ma materace na korytarzu w hangarze.... Może jak wyjadą ci, co kierują się do Anglii, to będzie luźniej...
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
- Ciekawe, zresztą dla mnie to nie istotne gdzie i na jakich samolotach bo wroga mamy wspólnego.
Co do kwatery no to kawałek miejsca mam, w sam raz mieści się tam posłanie, krzesło i bardzo mały stolik i miska.
Co do kwatery no to kawałek miejsca mam, w sam raz mieści się tam posłanie, krzesło i bardzo mały stolik i miska.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7540
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Kończyli obiad, gdy nagle nieznany im głos ogłosił:
-Panowie! Idziemy!
W pierwszej chwili Ludwik zignorował ten głos, gdyż mógł to jakiś kolega zbierać swoich, ale gdy ponad połowa osób wstała i zaczęła kierować się ku wyjściu, zwróciło to uwagę Ludwika. Spojrzał po wychodzących i siedzących i nagle dostrzegł, że nigdzie na sali nie widział ani "Żwirka", ani "Świętego", ani nawet podporucznika Barana. Tylko sierżant Flanek siedział w kącie i zaskoczony spoglądał, jak jego koledzy od stolika wstają i kierują się do wyjścia.
-O czymś zapomnieliśmy? - Wacław wydawał się zaskoczony, mówiąc to głośno.... aż nazbyt głośno. To nie było pytanie do Ludwika. Wacław chciał, aby go usłyszeli przechodzący, ale Ludwik wyczuł, że Wacław znał odpowiedź. Podporucznik Drecki zatrzymał się nagle przy ich stoliku i jak na wezwanie odpowiedział:
-Nie, panie poruczniku. Idziemy do pułkownika przedstawić nasze uwagi.
-Ah, a bałem się, że coś pilnego... szkoda, że porucznik Skarbek o tym nie wiedział, on pierwszy się rwie do zgłaszania uwag.
Inny pilot, który zatrzymał się obok, powiedział:
-"Święty" to zapewne już jest pod administracją, panie poruczniku. Chwilę temu opuszczał kantynę.
Wacław podniósł zdziwiony brwi i powiedział:
-Naprawdę? A myślałem, że on opuszczał nas, bo kolegę na kwaterę ma zaprowadzić. Widziałem, jak kierował się z porucznikiem Żwirko ku bramie, gdy tu wchodziłem.
Ten nieznany pilot wydał się tym porażony, jakby ktoś go walnął sztachetą i dopiero podporucznik Drecki go pchnął i powiedział:
-Chodź. Nie chce, to nie musi.
I odeszli od stolika, a Wacław uśmiechnął się pod nosem i powiedział cicho do Ludwika:
-Gdzieś w głębi serca szkoda mnie jednak "Świętego", że go tak odcięliśmy od przywództwa.
-Panowie! Idziemy!
W pierwszej chwili Ludwik zignorował ten głos, gdyż mógł to jakiś kolega zbierać swoich, ale gdy ponad połowa osób wstała i zaczęła kierować się ku wyjściu, zwróciło to uwagę Ludwika. Spojrzał po wychodzących i siedzących i nagle dostrzegł, że nigdzie na sali nie widział ani "Żwirka", ani "Świętego", ani nawet podporucznika Barana. Tylko sierżant Flanek siedział w kącie i zaskoczony spoglądał, jak jego koledzy od stolika wstają i kierują się do wyjścia.
-O czymś zapomnieliśmy? - Wacław wydawał się zaskoczony, mówiąc to głośno.... aż nazbyt głośno. To nie było pytanie do Ludwika. Wacław chciał, aby go usłyszeli przechodzący, ale Ludwik wyczuł, że Wacław znał odpowiedź. Podporucznik Drecki zatrzymał się nagle przy ich stoliku i jak na wezwanie odpowiedział:
-Nie, panie poruczniku. Idziemy do pułkownika przedstawić nasze uwagi.
-Ah, a bałem się, że coś pilnego... szkoda, że porucznik Skarbek o tym nie wiedział, on pierwszy się rwie do zgłaszania uwag.
Inny pilot, który zatrzymał się obok, powiedział:
-"Święty" to zapewne już jest pod administracją, panie poruczniku. Chwilę temu opuszczał kantynę.
Wacław podniósł zdziwiony brwi i powiedział:
-Naprawdę? A myślałem, że on opuszczał nas, bo kolegę na kwaterę ma zaprowadzić. Widziałem, jak kierował się z porucznikiem Żwirko ku bramie, gdy tu wchodziłem.
Ten nieznany pilot wydał się tym porażony, jakby ktoś go walnął sztachetą i dopiero podporucznik Drecki go pchnął i powiedział:
-Chodź. Nie chce, to nie musi.
I odeszli od stolika, a Wacław uśmiechnął się pod nosem i powiedział cicho do Ludwika:
-Gdzieś w głębi serca szkoda mnie jednak "Świętego", że go tak odcięliśmy od przywództwa.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
-Za to tu ma się szansę wykazać bo albo swoją postawą wywalczy coś więcej albo i straci. Skoro uważasz, że ma potencjał trzeba zwrócić się ładnie do góry aby go wykorzystali.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7540
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Wacław przytaknął i poczekał, aż większość osób wyjdzie i powiedział:
-Ale może nie wtedy, gdy to jest na granicy buntu, nie uważasz? Może bez niego pozostali skupią się na tym, co ich denerwuje, a nie na tym, czy generał Sikorski, to czy tamto. Jeżeli chcą zgłosić, że trzeba coś zrobić z warunkami dla lotników, czy mundurami, to niech to zrobią... ale jak mają kazać naczelnemu wodzowi, że ma robić coś innego, bo im się nie podoba, to trochę za dużo. Tak samo Żwirka musiałem wysłać stąd na czas tego zamieszania. Uwierzysz, że pokłócił się z kimś, kto miał to samo zdanie co on? Chciał chyba upewnić się, czy druga osoba na pewno ma na myśli to co on, ale w taki sposób, że drugiego oburzyło pytanie. No to Żwirek uznał, że ten drugi w takim razie ma coś innego na myśli i zjechał go z góry do dołu. Mam nadzieję, że to tylko to poddenerwowanie tym, że wciąż nie wiadomo co się dzieje... Ale chyba zgodzisz się, że jak Żwirek kłóci się z kimś, kto myśli to samo co on, to atmosfera robi się trochę jak beczka prochu, co? Andrzej postąpił lepiej. Po prostu ignoruje te kłótliwe tematy, przytakuje jak ktoś mu coś mówi i robi swoje. Ehh... Mam nadzieję, że to szybko się skończy, bo jeszcze jakaś iskra na proch i dojdzie do nieszczęścia.
-Ale może nie wtedy, gdy to jest na granicy buntu, nie uważasz? Może bez niego pozostali skupią się na tym, co ich denerwuje, a nie na tym, czy generał Sikorski, to czy tamto. Jeżeli chcą zgłosić, że trzeba coś zrobić z warunkami dla lotników, czy mundurami, to niech to zrobią... ale jak mają kazać naczelnemu wodzowi, że ma robić coś innego, bo im się nie podoba, to trochę za dużo. Tak samo Żwirka musiałem wysłać stąd na czas tego zamieszania. Uwierzysz, że pokłócił się z kimś, kto miał to samo zdanie co on? Chciał chyba upewnić się, czy druga osoba na pewno ma na myśli to co on, ale w taki sposób, że drugiego oburzyło pytanie. No to Żwirek uznał, że ten drugi w takim razie ma coś innego na myśli i zjechał go z góry do dołu. Mam nadzieję, że to tylko to poddenerwowanie tym, że wciąż nie wiadomo co się dzieje... Ale chyba zgodzisz się, że jak Żwirek kłóci się z kimś, kto myśli to samo co on, to atmosfera robi się trochę jak beczka prochu, co? Andrzej postąpił lepiej. Po prostu ignoruje te kłótliwe tematy, przytakuje jak ktoś mu coś mówi i robi swoje. Ehh... Mam nadzieję, że to szybko się skończy, bo jeszcze jakaś iskra na proch i dojdzie do nieszczęścia.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
- Masz rację, ale co my teraz możemy zrobić? Zwrócić im uwagę, upomnieć? Kieruję nimi wszystkimi olbrzymia frustracja, za dwa tygodnie mamy święta, a tu - Ludwik rozłożył ręce - nic... dopiero co zrobili listy kogo mają i ilu nas jest. Nie ma struktur, nie ma szkolenia nie ma nic. Ciesz się że nie jesteśmy jeszcze świadkami buntu albo masowych wyjazdów do "brytoli". Chodź jak się nic nie zmieni to kto wie.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7540
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
-Bunt to praktycznie teraz mamy - Wacław kiwnął głową na wychodzących - Bo jak nazwiesz to, że twój podwładny, pomija ciebie w skardze i idzie do pułkownika, aby wywieźć generała Sikorskiego na taczce? Są tacy, co nazwaliby to zdradą, bo przecież przysięgaliśmy ojczyźnie, a ją reprezentuje prezydent, który wyznaczył naczelnego wodza. Więc bunt praktycznie już mamy. Nie ma nowych struktur, więc niektórzy uważają, że starych nie ma i tworzą własne. A czy takimi Republikami Rad nie zaczynał się Związek Radziecki? Co gorzej jest wyciek. Z Paryża docierają tutaj różne niezbyt pochlebne dla generała materiały. I to celowo. Ktoś chce podważyć autorytet Wodza, pokazując, że on nie działa dla Polski, a dla siebie. Kto? Pewnie "Święty" wie, ale on jak się zamknie, to możesz go jak Kmicica przypalać ogniem, a on słowem nie piśnie. - Wacław pokręcił głową - Jak wkrótce nie nadejdą dobre wiadomości, to może być nieprzyjemnie.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
- Zaraz, zaraz - Ludwik położył rękę na ramieniu Wacława- nie mamy podwładnych bo nie ma struktur. Wszyscy jesteśmy wrzuceni do jednego worka "Centra Wyszkolenia Lotnictwa" chodź nie wiem czy ta nazwa oficjalnie obowiązuje. Ja mogę tylko zwrócić koledze uwage, jak ktoś jest młodszy stopniem mogę więcej ale i też nie za wiele. To nie my jesteśmy odpowiedzialni za ten burdel i jak tak dalej będzie szło to dołączę nawet do Świętego tylko ja pozostanę bierny i obojętny na to co się dzieję i wiesz co? Jak nic się nie zmieni to piszę o inny przydział, może jakiś sztabowy? Analiza pogody? A może ucieknę do sił lądowych, albo do Brytyjczyków. Bo siedzimy na dupie i nawet nie uczą nas teorii.