|
Aktywację użytkowników dokonuje tylko Admin po informacji na Discordzie Uwaga !!! Google / Gmail blokuje korespondencję z forum Archiwum forum PolishSeamen - tylko do odczytu Zapraszamy na serwer głosowy DISCORD |
R1 - ppor. Feliks Piłsudski - Zew latania
Moderator: PL_CMDR Blue R
-
pingwin14-93
- Posty: 567
- Rejestracja: 25 paź 2022, 23:04
Re: R1 - ppor. Feliks Piłsudski - Zew latania
- Dobrze będę milczał, ale moim zdaniem wybrali złą osobę na zrobienie kozłem ofiarnym. Lecz tu powtrzymam sie od komentarzy. Wszyscy wiemy jakimi samolotami broniliśmy Polskie niebo we wrześniu.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6871
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Feliks Piłsudski - Zew latania
27 marca 1940 Lotnisko Lyon-Bron, Południowa Francja
9:15
Przechodzący przed szeregiem Ludwik wyrwał Feliksa z zastanowienia. Jego były dowódca sprawdzał teraz, czy na pewno wszystko dobrze wygląda na przyjazd generała Sikorskiego oraz Zająca. Czy rację miał generał Rayski, czy Zając, teraz nie miało znaczenia. Feliks był zbyt niski rangą, aby coś znaczyć, a to generał Zając wysyłał go teraz na front. O generale Rayskim słyszał, że trafił pod sąd wojenny, ale potem co jakiś czas przewijał się w rozmowach, więc chyba nie zakończył się skazaniem. Ponoć to on miał dowodzić polską grupą wysyłaną do Finlandii, ale nic z tego nie wyszło... Teraz liczyło się tu i teraz... Ile to miesięcy? Niecałe cztery, gdy pierwszy raz trafił do Bron.
Był grudzień 1939, gdy tutaj trafił, wciąż nosząc sutannę. Francuski kierowca, który miał go zabrać do koszar, uważał to chyba za zabawne, zwracając się do Feliksa "Księże, poruczniku". Feliks miał coraz większą ochotę zrzucić tą sutannę, ale musiał jeszcze trochę wytrzymać. Kierowca wjechał pomiędzy budynki i wskazując na zalegający wszędzie śnieg powiedział:
-Od wielu lat takiej pogody nie było . Śnieg w Lyon? I to na początku grudnia? Świat stanął na głowie, księże poruczniku. - po czym zatrzymując się przed jednym budynkiem powiedział - Major Berbecki jest waszym dowódcą.
Feliks nie znał żadnego Berbeckiego, ale już dotarcie pod drzwi wskazało, że to był problem z wymową polskiego nazwiska. Major Wyrwicki, kolejny oficer z Brygady Pościgowej. Skoro pułkownik Pawlikowski był przeciw Rayskiemu, to przy jednym z oficerów Pawlikowskiego tym bardziej należało trzymać język za zębami. Major powitał Feliksa i bardziej, niż sprawami wojskowymi, był zainteresowany zdrowiem pilota. Słysząc o rehabilitacji, powiedział.
-Pułkownik Pamuła też dotarł tutaj wymagając doleczenia. Bazowy Autobus będzie was zawozić do szpitala w mieście.
Wielką radość Feliksowi sprawiła informacja, że zakwaterowany zostanie wraz z oficerami z krakowskiego dywizjonu. Wreszcie, po tak długim czasie, mógł ich znów zobaczyć.
Gdy wreszcie Feliks dotarł do kwatery, coś mu nie pasowało. W środku, pomimo kilku piecyków, napalone było tylko w jednym i było dość chłodno. Grupa cywilów tłoczyła się w kącie, gdzie znajdował się piecyk. Widząc wystającą spod płaszcza koloratkę, jeden z cywilów pochwalił Boga po francusku, drugi po polsku. I wtedy Feliks rozpoznał tych cywilów. Żwirek, Ludwik, Andrzej, "Święty", a także oficerowie ze 122-giej! Wszyscy po cywilnemu. I aż to powitanie zachęcało do odegrania księdza, aż zorientują się, kim jest ten przybysz... ale z drugiej Feliks chciał wszystkich wyściskać!
9:15
Przechodzący przed szeregiem Ludwik wyrwał Feliksa z zastanowienia. Jego były dowódca sprawdzał teraz, czy na pewno wszystko dobrze wygląda na przyjazd generała Sikorskiego oraz Zająca. Czy rację miał generał Rayski, czy Zając, teraz nie miało znaczenia. Feliks był zbyt niski rangą, aby coś znaczyć, a to generał Zając wysyłał go teraz na front. O generale Rayskim słyszał, że trafił pod sąd wojenny, ale potem co jakiś czas przewijał się w rozmowach, więc chyba nie zakończył się skazaniem. Ponoć to on miał dowodzić polską grupą wysyłaną do Finlandii, ale nic z tego nie wyszło... Teraz liczyło się tu i teraz... Ile to miesięcy? Niecałe cztery, gdy pierwszy raz trafił do Bron.
Był grudzień 1939, gdy tutaj trafił, wciąż nosząc sutannę. Francuski kierowca, który miał go zabrać do koszar, uważał to chyba za zabawne, zwracając się do Feliksa "Księże, poruczniku". Feliks miał coraz większą ochotę zrzucić tą sutannę, ale musiał jeszcze trochę wytrzymać. Kierowca wjechał pomiędzy budynki i wskazując na zalegający wszędzie śnieg powiedział:
-Od wielu lat takiej pogody nie było . Śnieg w Lyon? I to na początku grudnia? Świat stanął na głowie, księże poruczniku. - po czym zatrzymując się przed jednym budynkiem powiedział - Major Berbecki jest waszym dowódcą.
Feliks nie znał żadnego Berbeckiego, ale już dotarcie pod drzwi wskazało, że to był problem z wymową polskiego nazwiska. Major Wyrwicki, kolejny oficer z Brygady Pościgowej. Skoro pułkownik Pawlikowski był przeciw Rayskiemu, to przy jednym z oficerów Pawlikowskiego tym bardziej należało trzymać język za zębami. Major powitał Feliksa i bardziej, niż sprawami wojskowymi, był zainteresowany zdrowiem pilota. Słysząc o rehabilitacji, powiedział.
-Pułkownik Pamuła też dotarł tutaj wymagając doleczenia. Bazowy Autobus będzie was zawozić do szpitala w mieście.
Wielką radość Feliksowi sprawiła informacja, że zakwaterowany zostanie wraz z oficerami z krakowskiego dywizjonu. Wreszcie, po tak długim czasie, mógł ich znów zobaczyć.
Gdy wreszcie Feliks dotarł do kwatery, coś mu nie pasowało. W środku, pomimo kilku piecyków, napalone było tylko w jednym i było dość chłodno. Grupa cywilów tłoczyła się w kącie, gdzie znajdował się piecyk. Widząc wystającą spod płaszcza koloratkę, jeden z cywilów pochwalił Boga po francusku, drugi po polsku. I wtedy Feliks rozpoznał tych cywilów. Żwirek, Ludwik, Andrzej, "Święty", a także oficerowie ze 122-giej! Wszyscy po cywilnemu. I aż to powitanie zachęcało do odegrania księdza, aż zorientują się, kim jest ten przybysz... ale z drugiej Feliks chciał wszystkich wyściskać!
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
-
pingwin14-93
- Posty: 567
- Rejestracja: 25 paź 2022, 23:04
Re: R1 - ppor. Feliks Piłsudski - Zew latania
- Czy chcecie się wyspowiadać drogie dzieci? - powiedział po Polsku, powoli do nich podchodząc z rozłożonymi rękoma i czekając reakcji kiedy w końcu się zorientują - Niech Bóg wstąpi w wasze serca albowiem przybyłem - i jeśli do tej pory nikt się nie zorientował to w tym momencie Feliks wybuchnął żywym śmiechem i ruszył by ich wszystkich wyprzytulać.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6871
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Feliks Piłsudski - Zew latania
Szybko okazało się, że o zrzuceniu sutanny Feliks mógł chwilowo zapomnieć. Mundurów nie było. Nie było też węgla, bo podobno tutaj tak mroźnej zimy nie było od lat i ciężko było dostać opał. Za to kantyna była dobrze wyposażona i nie pozostało nic, jak tylko upić się ze szczęścia. Na szczęście Francuzi okazali się gościnnym narodem i już wkrótce oficerów zakwaterowano w gościnie w cywilnych kwaterach. Feliks z radością przyjął możliwość pożyczenia ubrań gospodarza i choć wyglądał, jakby nosił ubrania po starszym bracie (i tylko dzięki szelkom nie gubił spodni), to jednak niewiele różnił się od tej grupy w cywilnych strojach, jaką stanowili obecnie polscy piloci.
Grudzień upływał pod znakiem rehabilitacji i z każdym dniem Feliks był coraz bardziej gotowy do latania. W połowie miesiąca już mógł odrzucić laskę, a w styczniu miał być już w pełni sił, aby znów latać... Tylko nie było na czym. Owszem. Lotnisko pełne było samolotów, ale wciąż podobno toczyły się rozmowy na temat organizacji polskich sił lotniczych. Pułkownik Pawlikowski brał osobiście udział w rozmowach, gdyż jego Legia Honorowa, którą dostał za walkę o Francję podczas poprzedniej wojny, robiła wrażenie na Francuzach i pokazywała, że Polska miała swój wkład w obronę Francji podczas Wielkiej Wojny.
Gdy pułkownik przyjechał na święta do Bron, był optymistycznie nastawiony i mówił, że "już lada dzień będą konkrety". I w tym nie pomylił się. Wieczorem 29 grudnia ogłoszono zbiórkę. Pułkownik Pawlikowski najpierw odczytał, a potem wywiesił rozkaz:
Grudzień upływał pod znakiem rehabilitacji i z każdym dniem Feliks był coraz bardziej gotowy do latania. W połowie miesiąca już mógł odrzucić laskę, a w styczniu miał być już w pełni sił, aby znów latać... Tylko nie było na czym. Owszem. Lotnisko pełne było samolotów, ale wciąż podobno toczyły się rozmowy na temat organizacji polskich sił lotniczych. Pułkownik Pawlikowski brał osobiście udział w rozmowach, gdyż jego Legia Honorowa, którą dostał za walkę o Francję podczas poprzedniej wojny, robiła wrażenie na Francuzach i pokazywała, że Polska miała swój wkład w obronę Francji podczas Wielkiej Wojny.
Gdy pułkownik przyjechał na święta do Bron, był optymistycznie nastawiony i mówił, że "już lada dzień będą konkrety". I w tym nie pomylił się. Wieczorem 29 grudnia ogłoszono zbiórkę. Pułkownik Pawlikowski najpierw odczytał, a potem wywiesił rozkaz:
-Życzę państwu spokojnych snów i jutro zapraszam rano do kancelarii. Rozejść się - rozkazał pułkownik zostawiając odzianych po cywilnemu pilotów samych z myślami.Lyon-Bron , dnia 29 grudnia 1939 r.
Komenda Polskiej Bazy Lotniczej
Lista pilotów zakwalifikowanych na kurs szkolenia myśliwskiego w Centre d'Instruction d'Aviation de Chasse w Montpellier:
1. Kpt. dypl. pil. Stefan Łaszkiewicz - dowódca grupy
2. Kpt. pil. Mieczysław Wiórkiewicz
3. Kpt. pil. Mieczysław Sulerzycki
4. Kpt. pil. Jan Pentz
5. Por. pil. Władysław Goethel
6. Por. pil. Kazimierz Bursztyn
7. Por. pil. Wacław Król
8. Por. pil. Józef Brzeziński
9. Ppor. pil. Bartosz Wiśniowski
10. Ppor. pil. Erwin Kawnik
11. Ppor. pil. Włodzimierz Karwowski
12. Ppor. pil. Andrzej Baran
13. Ppor. pil. Bolesław Rychlicki
14. Ppor. pil. Stanisław Chałupa
15. Ppor. pil. Stanisław Żwirko
16. Ppor. pil. Ludwig Gwarczyński
17. Sierż. pil. Leopold Flanek
18. Plut. pil. Antoni Beda
19. Kpr. pil. Eugeniusz Nowakiewicz
Jako tłumacz wyjedzie z grupą ppor. Feliks Piłsudski
Ww. piloci zgłoszą się do kancelarii sztabu po szczegółowe instrukcje.
-Stefan Pawlikowski -płk. pil.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
-
pingwin14-93
- Posty: 567
- Rejestracja: 25 paź 2022, 23:04
Re: R1 - ppor. Feliks Piłsudski - Zew latania
Feliks popatrzył na status tłumacza i zastanowił się. Ciekawe czy to przez złamaną nogę, czy może przez to że chce przejść na ciężkie myśliwce? A może wkurzył w listopadzie pułkownika wspominką o Wilkach?
Z takimi myślami zasypiał też wieczorem w swojej kwaterze. A rano szybko zebrał się i wyruszył do kancelarii, licząc na to ze dowie się czegoś więcej.
Z takimi myślami zasypiał też wieczorem w swojej kwaterze. A rano szybko zebrał się i wyruszył do kancelarii, licząc na to ze dowie się czegoś więcej.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6871
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Feliks Piłsudski - Zew latania
Najwyraźniej to była bardzo bezsenna noc, gdyż mimo pośpiechu, Feliks był ósmy w kolejce... A i tak mieli czekać na wszystkich.
Gdy już wszyscy zebrali się, pułkownik pogratulował znalezienia się na pierwszej grupie myśliwców, udających się na przeszkolenie na nowoczesnych samolotach myśliwskich. Stwierdził, że władze zarówno polskie, jak i francuskie śledzić będą z uwagą postępy pilotażowej grupy, wiec wszyscy piloci muszą dać z siebie wszystko, aby nie zawieść zaufania, jakie powierzono pierwszej grupie. Pułkownik poinformował zebranych, że zaraz na początku roku ma być podpisana polsko-francuska umowa o organizacji Polskich Sił Zbrojnych na terenie Francji, co zakończy okres rozluźnienia dyscypliny wojskowej. Zebrani, jako, że stanowią pierwszą grupę, lada dzień dostaną nowe mundury, aby mogli wyjechać na szkolenie już jako żołnierze. Dodał jednak, że kolor mundurów będzie granatowy, a nie jak w Polsce stalowy, gdyż taki materiał jest używany w lotnictwie Francuskim i taki obecnie łatwiej jest zdobyć, ale stopnie będą polskie, a i o orzełkach na guzikach nie zapomniano. Dodał, że gdy krawcy przyjadą na ostatnie poprawki, zebrani zostaną wezwani. Następnie oddał głos kapitanowi Łaszkiewiczowi, który ogłosił, że celem przywrócenia dyscypliny od jutra zaczną się poranne apele oraz ponowne przećwiczenie musztry, aby w chwili wyjazdu zebrani mogli stanowić wzór dla całego wojska Polskiego.
I tak kończyła się odprawa, na której w zasadzie Feliks nie dowiedział się nic nowego. Czy zapytać kapitana o jego rolę? Czy po prostu popłynąć w prądem i zobaczyć, co z tego będzie w Centrum Wyszkolenia Wojsk Myśliwskich w Montpellier...
Gdy już wszyscy zebrali się, pułkownik pogratulował znalezienia się na pierwszej grupie myśliwców, udających się na przeszkolenie na nowoczesnych samolotach myśliwskich. Stwierdził, że władze zarówno polskie, jak i francuskie śledzić będą z uwagą postępy pilotażowej grupy, wiec wszyscy piloci muszą dać z siebie wszystko, aby nie zawieść zaufania, jakie powierzono pierwszej grupie. Pułkownik poinformował zebranych, że zaraz na początku roku ma być podpisana polsko-francuska umowa o organizacji Polskich Sił Zbrojnych na terenie Francji, co zakończy okres rozluźnienia dyscypliny wojskowej. Zebrani, jako, że stanowią pierwszą grupę, lada dzień dostaną nowe mundury, aby mogli wyjechać na szkolenie już jako żołnierze. Dodał jednak, że kolor mundurów będzie granatowy, a nie jak w Polsce stalowy, gdyż taki materiał jest używany w lotnictwie Francuskim i taki obecnie łatwiej jest zdobyć, ale stopnie będą polskie, a i o orzełkach na guzikach nie zapomniano. Dodał, że gdy krawcy przyjadą na ostatnie poprawki, zebrani zostaną wezwani. Następnie oddał głos kapitanowi Łaszkiewiczowi, który ogłosił, że celem przywrócenia dyscypliny od jutra zaczną się poranne apele oraz ponowne przećwiczenie musztry, aby w chwili wyjazdu zebrani mogli stanowić wzór dla całego wojska Polskiego.
I tak kończyła się odprawa, na której w zasadzie Feliks nie dowiedział się nic nowego. Czy zapytać kapitana o jego rolę? Czy po prostu popłynąć w prądem i zobaczyć, co z tego będzie w Centrum Wyszkolenia Wojsk Myśliwskich w Montpellier...
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
-
pingwin14-93
- Posty: 567
- Rejestracja: 25 paź 2022, 23:04
Re: R1 - ppor. Feliks Piłsudski - Zew latania
Jako że Feliks nie miał brać udziału w szkoleniu a jedynie być tłumaczem uznał że w wolnych chwila poświęci czas na naukę języka angielskiego i postanowił że pojeździe o to poprosić jednego z przełożonych o pomoc w zdobyciu jakiś słowników czy rozmówek polsko-angielskich lub francusko angielskich.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6871
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Feliks Piłsudski - Zew latania
Gdy popołudniem Feliksa wezwano do pułkownika, Feliks zastanawiał się, czy to było związane z jego nową funkcją, ale gdy na miejscu zastał także majora Wyrwickiego oraz kapitana Łaszkiewicza z zafrasowaną miną, zrobiło się niezbyt miło. To brzmiało raczej jak wezwanie "na dywanik".
Gdy tylko Feliks zameldował się, pułkownik kazał mu usiąść i bez ceregieli, zapytał:
-Poruczniku. Czy wy chcecie opuścić Wojsko Polskie i zaciągnąć się do Królewskich Sił Powietrznych?
Pytanie zaskoczyło Feliksa, ale po chwili połączył kropki. Gdy pytał o podręczniki, Ludwik zapytał go "po co Angielski we Francji", a on odparł, że RAF potrzebuje też pilotów, a obok było kilku kolegów, którzy słyszeli rozmowę. Czyli któryś doniósł o tym pułkownikowi. Zanim jednak Feliks nawet spróbował odpowiedzieć, pułkownik kontynuował:
-Wyznaczyliśmy was do pierwszej grupy, choć lekarze jeszcze kazali was nie przeciążać, gdyż kapitan Łaszkiewicz chce was widzieć w nowo formowanym dywizjonie. Razem ustaliliśmy, że można wykorzystać waszą znajomość języka jako powód dołączenia do pierwszej grupy, abyście zarówno pomogli kolegom w nauce języka, jak i sami już zapoznali się z programem szkolenia, a co za tym idzie, aby gdy zakończy się część teoretyczna, co pokryje się z terminem, który lekarze uznali za ten, w którym możecie wrócić do służby... abyście mogli sprawnie przejść do szkolenia i ukończyć je, jak nie z pierwszą grupą, to zaraz z następną i gdy dywizjon osiągnie pełny skład, abyście weszli w skład pilotów pierwszej polskiej jednostki wysłanej na front.
Dodatkowo, podejrzewam, że nie macie pełnej wiedzy o tym, czego oczekuje RAF. Wielu waszych kolegów zrezygnowało z przydziału do dywizjonu myśliwskiego. Podejrzewam, że kto jak kto, ale wy znacie parametry samolotu Defiant. To samolot bez uzbrojenia z przodu, a z wieżyczką. Więc to strzelec jest dowódcą, a pilot jest szoferem. To samolot bardziej dla pilotów bombowców, którzy chcą zostać myśliwcami, a nie dla pilota takiego jak wy. Wy się lepiej sprawdzicie na samolocie, który będzie przedłużeniem waszego ciała, gdzie to wy będziecie myśliwym polującym na wroga. Dlatego z majorem i kapitanem chcemy wiedzieć, co stoi za waszą decyzją, aby szykować się do opuszczenia nas i dołączenia do RAF. Przyznam, ze znając was spodziewaliśmy się, że będziecie chcieli dostać Francuskie podręczniki, aby samemu zrobić sobie szkolenie i potem pomóc w tłumaczeniu, a także przygotować się do powrotu do służby, a tu spadła na nas taka zła nowina, że myślicie o opuszczeniu nas. Mam nadzieję, że jednak z nami zostaniecie, gdyż mocno liczymy na wasze wsparcie, aby jak najszybciej wasi koledzy mogli ukończyć szkolenie na francuskim sprzęcie, a wy wraz z nimi.
Gdy tylko Feliks zameldował się, pułkownik kazał mu usiąść i bez ceregieli, zapytał:
-Poruczniku. Czy wy chcecie opuścić Wojsko Polskie i zaciągnąć się do Królewskich Sił Powietrznych?
Pytanie zaskoczyło Feliksa, ale po chwili połączył kropki. Gdy pytał o podręczniki, Ludwik zapytał go "po co Angielski we Francji", a on odparł, że RAF potrzebuje też pilotów, a obok było kilku kolegów, którzy słyszeli rozmowę. Czyli któryś doniósł o tym pułkownikowi. Zanim jednak Feliks nawet spróbował odpowiedzieć, pułkownik kontynuował:
-Wyznaczyliśmy was do pierwszej grupy, choć lekarze jeszcze kazali was nie przeciążać, gdyż kapitan Łaszkiewicz chce was widzieć w nowo formowanym dywizjonie. Razem ustaliliśmy, że można wykorzystać waszą znajomość języka jako powód dołączenia do pierwszej grupy, abyście zarówno pomogli kolegom w nauce języka, jak i sami już zapoznali się z programem szkolenia, a co za tym idzie, aby gdy zakończy się część teoretyczna, co pokryje się z terminem, który lekarze uznali za ten, w którym możecie wrócić do służby... abyście mogli sprawnie przejść do szkolenia i ukończyć je, jak nie z pierwszą grupą, to zaraz z następną i gdy dywizjon osiągnie pełny skład, abyście weszli w skład pilotów pierwszej polskiej jednostki wysłanej na front.
Dodatkowo, podejrzewam, że nie macie pełnej wiedzy o tym, czego oczekuje RAF. Wielu waszych kolegów zrezygnowało z przydziału do dywizjonu myśliwskiego. Podejrzewam, że kto jak kto, ale wy znacie parametry samolotu Defiant. To samolot bez uzbrojenia z przodu, a z wieżyczką. Więc to strzelec jest dowódcą, a pilot jest szoferem. To samolot bardziej dla pilotów bombowców, którzy chcą zostać myśliwcami, a nie dla pilota takiego jak wy. Wy się lepiej sprawdzicie na samolocie, który będzie przedłużeniem waszego ciała, gdzie to wy będziecie myśliwym polującym na wroga. Dlatego z majorem i kapitanem chcemy wiedzieć, co stoi za waszą decyzją, aby szykować się do opuszczenia nas i dołączenia do RAF. Przyznam, ze znając was spodziewaliśmy się, że będziecie chcieli dostać Francuskie podręczniki, aby samemu zrobić sobie szkolenie i potem pomóc w tłumaczeniu, a także przygotować się do powrotu do służby, a tu spadła na nas taka zła nowina, że myślicie o opuszczeniu nas. Mam nadzieję, że jednak z nami zostaniecie, gdyż mocno liczymy na wasze wsparcie, aby jak najszybciej wasi koledzy mogli ukończyć szkolenie na francuskim sprzęcie, a wy wraz z nimi.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
-
pingwin14-93
- Posty: 567
- Rejestracja: 25 paź 2022, 23:04
Re: R1 - ppor. Feliks Piłsudski - Zew latania
- Panowie oficerowie, myślę że po prostu trochę się pomieszało. W zeszłym miesiącu rozmawiałem z pułkownikiem Stefanem Pawlikowskim. Wspominał że do RAF wysyłana ma być grupa polskich pilotów do latania na niszczycielach. Czyli właśnie ciężkich myśliwcach na których ja bardzo chciałbym latać, natomiast przyznam że wolałbym francuskie Potezy. Wtedy podjęto decyzję że zostaję w Francji.
Jako że w pełnym szkoleniu czyli np. praktycznym brać udziału nie mogę uznałem że przydało by się zając czymś umysł. A jako że Francja współpracuje blisko z Anglią w tej wojnie, pomyślałem że mógłbym się w wolnym czasie podszkolić też z angielskiego tak by rozumieć wszystkie 3 języki gdyby doszło do jakich współdzielonych akcji - Feliks spojrzał na dowódców wyczekująco.
Jako że w pełnym szkoleniu czyli np. praktycznym brać udziału nie mogę uznałem że przydało by się zając czymś umysł. A jako że Francja współpracuje blisko z Anglią w tej wojnie, pomyślałem że mógłbym się w wolnym czasie podszkolić też z angielskiego tak by rozumieć wszystkie 3 języki gdyby doszło do jakich współdzielonych akcji - Feliks spojrzał na dowódców wyczekująco.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6871
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Feliks Piłsudski - Zew latania
-Akcji współdzielonych? - pułkownik wydał się zaskoczony - Skąd taki pomysł poruczniku. Taka akcja to byłaby tragedia już na samym poziomie operacyjnym. Powiem ci jak to będzie, bo już w [19]18-tym to tu przerabiano i to z trzeba armiami. Będzie linia na mapie i każdy kraj będzie miał swój pas odpowiedzialności. Język, jak już chcecie się uczyć, to przydać się może Niemiecki, jakby w radio złapano szkopów, aby to wykorzystać przeciw nim. Ale zanim jednego, czy drugiego się nauczycie, to będziecie już latać. A jak naprawdę chcecie wykorzystać wolny czas, to pomóżcie lepiej kolegom w nauce francuskiego. To się przyda wszystkim bardziej.
Major Wyrwicki widząc, że pułkownik skończył mówić, powiedział:
-Poruczniku. Czyli chcecie powiedzieć, że chcecie opuścić myśliwce? Potezy 63 to samoloty do zwalczania bombowców, w dodatku wymagające eskorty. Sami też na Wilku przejechaliśmy. Na pewno tego chcecie? Wsiądźcie w Morana to zobaczycie, że to o wiele lepsza maszyna.
Samo wspomnienie o fiasku Wilka przypomniało Feliskowi słowa, które usłyszał w Paryżu. "Niech pan proszę nie wspomina o programie "Wilk". Dobrze, że nie kazali pana wpisać do listy uziemionych. Wszystkich współpracowników Rayskiego oraz osoby z projektów PZL uziemiają." Oto miał przed sobą przeciwników tego projektu, więc pozostało tylko przytakiwać, a i tak zrobić po swojemu. Swoi nie chcą pomóc z językiem? To uda się do Francuzów! W centrum wyszkolenia na pewno coś się znajdzie.
Spotkanie zakończyło się inaczej słownie, a inaczej w myślach Feliksa. Uśmiechać się, zgodzić z przełożonym, a zrobić swoje. I podczas szkolenia wspomnieć kapitanowi, który chcąc chyba udobruchać Feliksa powiedział, że "jak źle poczujecie się na Moranie i uznacie, że chcecie iść na Potezy, to nie będę wam robił przeszkód.", że podjął decyzję i chce iść na Potezy. Jeżeli tylko w ośrodku był Potez, to na pewno pokaże innym, że to lepsza maszyna, tego był pewny.
5 stycznia wezwano pilotów do ostatnich poprawek mundurów i płaszczy wojskowych. Krawcy przywieźli już prawie gotowe mundury i tylko robili jeszcze ostatnie poprawki. I pułkownik miał rację. Choć mundury były Francuskiego kroju, to guziki zgodnie z obietnicą miały orzełki, a i dystynkcje były polskie. Wreszcie Feliks mógł poczuć się z powrotem jak żołnierz. Dodatkowo na odprawie na którą przybył przyszły dowódca dywizjonu major Mieczysław Mümler, który z Paryża przywiózł dobre wieści. Poprzedniego dnia podpisano umowę Polsko-Francuską o organizacji Wojska Polskiego we Francji i już wkrótce dostaną także uposażenie.
-Choć nasze lotnictwo pod względem operacyjnym i materiałowym będzie zależne od Francuzów, to zachowamy odrębność narodową i przysięgę będziecie składać nie Republice Francuskiej, a Rzeczypospolitej Polskiej. - podkreślił, po czym omawiając czekające pilotów szkolenie, dodał, że wyruszą do Montpellier już pojutrze.
W dalszym przedstawianiu sytuacji major powiedział, że żałuje, że nie może udać się z pilotami pierwszej grupy na kurs do Montpellier, ale musiał zająć się organizacją drugiej grupy, a także całego zaplecza dywizjonu, zarówno personelu i jak i sprzętu, a to wymagało sporo zachodu i uzgodnień z Francuzami, którymi miał się zająć. Major skończył swoją przemowę słowami:
-Mam nadzieję, że kurs szkoleniowy nie potrwa długo i szybko przyswoicie sobie nowe samoloty myśliwskie Moran MS-406. Są łatwe w pilotażu, a przy tym zwrotne i dobrze uzbrojone. Pokażcie się Francuzom z jak najlepszej strony i pamiętajcie. Cała brać lotnicza na was patrzy!
Major Wyrwicki widząc, że pułkownik skończył mówić, powiedział:
-Poruczniku. Czyli chcecie powiedzieć, że chcecie opuścić myśliwce? Potezy 63 to samoloty do zwalczania bombowców, w dodatku wymagające eskorty. Sami też na Wilku przejechaliśmy. Na pewno tego chcecie? Wsiądźcie w Morana to zobaczycie, że to o wiele lepsza maszyna.
Samo wspomnienie o fiasku Wilka przypomniało Feliskowi słowa, które usłyszał w Paryżu. "Niech pan proszę nie wspomina o programie "Wilk". Dobrze, że nie kazali pana wpisać do listy uziemionych. Wszystkich współpracowników Rayskiego oraz osoby z projektów PZL uziemiają." Oto miał przed sobą przeciwników tego projektu, więc pozostało tylko przytakiwać, a i tak zrobić po swojemu. Swoi nie chcą pomóc z językiem? To uda się do Francuzów! W centrum wyszkolenia na pewno coś się znajdzie.
Spotkanie zakończyło się inaczej słownie, a inaczej w myślach Feliksa. Uśmiechać się, zgodzić z przełożonym, a zrobić swoje. I podczas szkolenia wspomnieć kapitanowi, który chcąc chyba udobruchać Feliksa powiedział, że "jak źle poczujecie się na Moranie i uznacie, że chcecie iść na Potezy, to nie będę wam robił przeszkód.", że podjął decyzję i chce iść na Potezy. Jeżeli tylko w ośrodku był Potez, to na pewno pokaże innym, że to lepsza maszyna, tego był pewny.
5 stycznia wezwano pilotów do ostatnich poprawek mundurów i płaszczy wojskowych. Krawcy przywieźli już prawie gotowe mundury i tylko robili jeszcze ostatnie poprawki. I pułkownik miał rację. Choć mundury były Francuskiego kroju, to guziki zgodnie z obietnicą miały orzełki, a i dystynkcje były polskie. Wreszcie Feliks mógł poczuć się z powrotem jak żołnierz. Dodatkowo na odprawie na którą przybył przyszły dowódca dywizjonu major Mieczysław Mümler, który z Paryża przywiózł dobre wieści. Poprzedniego dnia podpisano umowę Polsko-Francuską o organizacji Wojska Polskiego we Francji i już wkrótce dostaną także uposażenie.
-Choć nasze lotnictwo pod względem operacyjnym i materiałowym będzie zależne od Francuzów, to zachowamy odrębność narodową i przysięgę będziecie składać nie Republice Francuskiej, a Rzeczypospolitej Polskiej. - podkreślił, po czym omawiając czekające pilotów szkolenie, dodał, że wyruszą do Montpellier już pojutrze.
W dalszym przedstawianiu sytuacji major powiedział, że żałuje, że nie może udać się z pilotami pierwszej grupy na kurs do Montpellier, ale musiał zająć się organizacją drugiej grupy, a także całego zaplecza dywizjonu, zarówno personelu i jak i sprzętu, a to wymagało sporo zachodu i uzgodnień z Francuzami, którymi miał się zająć. Major skończył swoją przemowę słowami:
-Mam nadzieję, że kurs szkoleniowy nie potrwa długo i szybko przyswoicie sobie nowe samoloty myśliwskie Moran MS-406. Są łatwe w pilotażu, a przy tym zwrotne i dobrze uzbrojone. Pokażcie się Francuzom z jak najlepszej strony i pamiętajcie. Cała brać lotnicza na was patrzy!
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
-
pingwin14-93
- Posty: 567
- Rejestracja: 25 paź 2022, 23:04
Re: R1 - ppor. Feliks Piłsudski - Zew latania
Felks zasalutował - czekał na to czy będzie możliwość przejścia na Potezy 631.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6871
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Feliks Piłsudski - Zew latania
7 stycznia 1940
Feliks ostatni raz sprawdził walizkę i upewnił się, że dokument od lekarza jest w środku. Za tydzień miał zgłosić się na badanie u tamtejszego lekarza i pokazać mu, że jest zdrowy i w pełni sił, aby tamten doktorek wreszcie wyraził zgodę na to, że Feliks może latać. Zamknąwszy walizkę, Feliks opatulił się płaszczem i pożegnawszy się z gospodarzami ruszył w stronę dworca kolejowego, przebijając się przez śnieg. Tego dnia pogoda chyba postanowiła pokazać, co myśli o lataniu i śnieg padał dużymi płatami, jakby pokazując, że tej zimy, zima bierze Francję w posiadanie.
Na dworcu żegnało ich kilku kolegów, którzy liczyli, że wkrótce oni także wyruszą. Po wymianie uścisków i życzeniu pomyślnych wiatrów, odjechali. Pociąg miał być pośpieszny, ale chyba pogoda spowodowała, że zamienił się w zwykły osobowy. Jechali przez miasta, których nazwy nie wpadały Feliskowi w pamięć (a wkrótce tego żałował, że ich nie zapamiętał) i około pierwszej w nocy dotarli do Montpellier.
Tu także zima pokazywała, że rządzi Francją. Na ośnieżonym placyku przed dworcem czekał na nich wojskowy autokar należący do centrum wyszkolenia myśliwców, którym przewieziono pilotów do garnizonu, gdzie jeden z budynków, w zasadzie mała willa, była przeznaczona specjalnie dla polskich pilotów.
Następnego dnia stawili się przed obliczem commandante (majora) Alberta Japy'ego, który okazał się bardzo serdeczny i otwarty. Aż czuło się, że on traktuje polskich pilotów jako towarzyszy broni. Przedstawił również kapitana, który był dowódcą pierwszej eskadry szkoleniowej (druga szkoliła francuskich pilotów) oraz naświetlił jak będzie wyglądało szkolenie.
Pierwsze dwa dni mieli spędzić zapoznając się z bazą, rozmieszczeniem budynków, hangarów, stanowisk startowych, a także pobraniem wyposażenia lotniczego oraz książeczki lotów. Feliks żałował, że jego książeczka zaginęła podczas ewakuacji w Rumunii, bo byłoby czym się chwalić. Teraz zaczynał nowy rozdział. Otrzymawszy nowy hełmofon, kombinezon, spadochron, buty oraz skarpety i rękawice, Feliks poczuł, że może nie skończy tylko jako tłumacz, skoro wyposażali go jak do lotu. W następnej kolejności Feliks trafił (podobnie jak wszyscy) przed lekarza, który zapoznawszy się z pismem z Lyonu powiedział:
-Dobrze się składa. Szkolenie teoretyczne akurat się skończy, więc nie będzie problemów. A widzę, że już jesteście skoczni jak kózka, więc wypełnijcie ten formularz, jak wszyscy - to mówiąc podsunął mu formularz, który dostali wcześniej pozostali piloci. Teraz umiejętność francuskiego Feliksa (a także Rychlickiego) bardzo się przydała, gdy wszyscy piloci, niczym studenci na egzaminie, wypisywali francuski formularz. Wyglądało to nawet zabawnie, gdy Feliks pokazywał wszystkim, która rubryka i co należy wpisać... I nagle doszedł do rubryki:
"Kogo zawiadomić na wypadek śmierci?"
No tak. To lotnictwo. Na dodatek ośrodek szkoleniowy. Ile to wypadków kończyło przedwcześnie życie tylu obiecujących lotników?
-A tu co mamy wpisać? - zapytał Żwirko, wskazując na tę rubrykę, a sądząc po minie, nie rozumiał francuskiego słowa décès (śmierć). Aż się nasuwało, aby wpisać tam któregoś z oficerów z Paryżu, albo nawet samego grubego Hermana z Luftwaffe... Bo kogo niby mieli wpisać tu zebrani? Swoje rodziny, które i tak nie dostaną wiadomości?
Feliks ostatni raz sprawdził walizkę i upewnił się, że dokument od lekarza jest w środku. Za tydzień miał zgłosić się na badanie u tamtejszego lekarza i pokazać mu, że jest zdrowy i w pełni sił, aby tamten doktorek wreszcie wyraził zgodę na to, że Feliks może latać. Zamknąwszy walizkę, Feliks opatulił się płaszczem i pożegnawszy się z gospodarzami ruszył w stronę dworca kolejowego, przebijając się przez śnieg. Tego dnia pogoda chyba postanowiła pokazać, co myśli o lataniu i śnieg padał dużymi płatami, jakby pokazując, że tej zimy, zima bierze Francję w posiadanie.
Na dworcu żegnało ich kilku kolegów, którzy liczyli, że wkrótce oni także wyruszą. Po wymianie uścisków i życzeniu pomyślnych wiatrów, odjechali. Pociąg miał być pośpieszny, ale chyba pogoda spowodowała, że zamienił się w zwykły osobowy. Jechali przez miasta, których nazwy nie wpadały Feliskowi w pamięć (a wkrótce tego żałował, że ich nie zapamiętał) i około pierwszej w nocy dotarli do Montpellier.
Tu także zima pokazywała, że rządzi Francją. Na ośnieżonym placyku przed dworcem czekał na nich wojskowy autokar należący do centrum wyszkolenia myśliwców, którym przewieziono pilotów do garnizonu, gdzie jeden z budynków, w zasadzie mała willa, była przeznaczona specjalnie dla polskich pilotów.
Następnego dnia stawili się przed obliczem commandante (majora) Alberta Japy'ego, który okazał się bardzo serdeczny i otwarty. Aż czuło się, że on traktuje polskich pilotów jako towarzyszy broni. Przedstawił również kapitana, który był dowódcą pierwszej eskadry szkoleniowej (druga szkoliła francuskich pilotów) oraz naświetlił jak będzie wyglądało szkolenie.
Pierwsze dwa dni mieli spędzić zapoznając się z bazą, rozmieszczeniem budynków, hangarów, stanowisk startowych, a także pobraniem wyposażenia lotniczego oraz książeczki lotów. Feliks żałował, że jego książeczka zaginęła podczas ewakuacji w Rumunii, bo byłoby czym się chwalić. Teraz zaczynał nowy rozdział. Otrzymawszy nowy hełmofon, kombinezon, spadochron, buty oraz skarpety i rękawice, Feliks poczuł, że może nie skończy tylko jako tłumacz, skoro wyposażali go jak do lotu. W następnej kolejności Feliks trafił (podobnie jak wszyscy) przed lekarza, który zapoznawszy się z pismem z Lyonu powiedział:
-Dobrze się składa. Szkolenie teoretyczne akurat się skończy, więc nie będzie problemów. A widzę, że już jesteście skoczni jak kózka, więc wypełnijcie ten formularz, jak wszyscy - to mówiąc podsunął mu formularz, który dostali wcześniej pozostali piloci. Teraz umiejętność francuskiego Feliksa (a także Rychlickiego) bardzo się przydała, gdy wszyscy piloci, niczym studenci na egzaminie, wypisywali francuski formularz. Wyglądało to nawet zabawnie, gdy Feliks pokazywał wszystkim, która rubryka i co należy wpisać... I nagle doszedł do rubryki:
"Kogo zawiadomić na wypadek śmierci?"
No tak. To lotnictwo. Na dodatek ośrodek szkoleniowy. Ile to wypadków kończyło przedwcześnie życie tylu obiecujących lotników?
-A tu co mamy wpisać? - zapytał Żwirko, wskazując na tę rubrykę, a sądząc po minie, nie rozumiał francuskiego słowa décès (śmierć). Aż się nasuwało, aby wpisać tam któregoś z oficerów z Paryżu, albo nawet samego grubego Hermana z Luftwaffe... Bo kogo niby mieli wpisać tu zebrani? Swoje rodziny, które i tak nie dostaną wiadomości?
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
-
pingwin14-93
- Posty: 567
- Rejestracja: 25 paź 2022, 23:04
Re: R1 - ppor. Feliks Piłsudski - Zew latania
- To zależy - a gdy zobaczył pytającą twarz Żwirka rzekł - zależy od tego który z nas chcesz by za Tobą tęsknił. To jest rubryka o tym kogo poinformować o śmierci - a po chwili zamyślenia westchnął - mogła by się przydać gdyby te informacje były w stanie dotrzeć dalej niż do Naszego dowództwa.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6871
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Feliks Piłsudski - Zew latania
Resztę dnia spędzili zapoznając się z rozkładem bazy, na co położono całkiem spory nacisk. Kilka razy szli w te same miejsca, aż wbiły się w pamięć. Feliksa zainteresowało jedno pomieszczenie. Biblioteka szkoły. Tego dnia, gdy wreszcie byli wolni, była już zamknięta, ale już następnego dnia, gdy mieli swobodnie zapoznać się z bazą, zajrzał do biblioteki i już wkrótce wyszedł trzymając w ręku lotniczy słownik Francusko-Angielski, a gdy miał go oddać, pożyczy też zwykły. Jednak pierwszego dnia nawet nie miał czasu do niego zajrzeć, gdyż za dużo kolegów prosiło o pomoc z francuskim, a źle byłoby odmówić, gdy przyjechał tu jako tłumacz.
10 stycznia zaczęły się zajęcia teoretyczne prowadzone po francusku i tłumaczone przez Feliksa. Nie było to nic, czego by piloci nie znali. Aerodynamika, budowa silników i płatowców, meteorologia, nawigacja. Ich zaletą było to, że koledzy po zajęciach woleli oddać się odpoczynkowi, niż jeszcze dodatkowemu francuskiemu i Feliks mógł zająć się słownikiem... ale nie miał siły. Musiał najpierw sam odpocząć od swojej pracy, a potem był wieczór i wtedy koledzy ciągnęli go do kantyny, gdzie jeszcze co niektórzy prosili o sprawdzenie, czy dobrze fonetycznie zapisali francuskie słowa... No, jakby najpierw nauczyli się francuskiego byłoby łatwiej, gdyż Feliks aż musiał prosić ich o przeczytanie, co napisali, aby zrozumieć, o jakie słowo chodzi. I po kolacji znów siadał do słownika, ale szło to opornie.
Wkrótce jedne zajęcia poprowadziły ich do hangaru, gdzie mieli poznać maszyny, na których będą latać. Większość zebranych najbardziej interesował Morane Saulnier MS-406, dolnopłat konstrukcji metalowej, na którym mieli wkrótce mieli latać. Tu było masa tłumaczenia. Klapy do lądowania, chowane podwozie, hamulce, prędkość maksymalna wynosząca 483km/h, działko 20mm strzelające przez piastę śmigła, dwa karabiny na skrzydłach, silnik rzędowy Hispano Suiza mocy 860KM. Nieco zawiodło pytanie o samoloty szkolne. Nie było takiego. Pilot najpierw ćwiczył na innych maszynach, a gdy był gotowy miał zdać egzamin na MS-406. Czy utracono jakieś MS-406 podczas szkolenia? Tak.
W hangarze stał też Potez. Przy nim jakoś zainteresowanie reszty było mniejsze, za to Feliks chłonął całą wiedzę. Dwa silniki Hispano Suiza mocy 700KM, dwa działka, cztery karabiny maszynowe plus karabin strzelca. Po prostu dwa MS-406 w jednym. I wtedy instruktor powiedział:
-Są jednak zdecydowanie gorsze od MS-406. Wolniejsze, bardziej ociężałe. W zasadzie służą tylko w lotnictwie nocnym i marynarka utrzymuje jeden dywizjon, ze względu na duży zasięg. Kiepski myśliwiec.
Feliks rzucił okiem na pozostałych. Ci już myślami byli przy następnym samolocie. Tłumaczenie tej opinii dosłownie jakoś nie leżało na sercu Feliksa.
10 stycznia zaczęły się zajęcia teoretyczne prowadzone po francusku i tłumaczone przez Feliksa. Nie było to nic, czego by piloci nie znali. Aerodynamika, budowa silników i płatowców, meteorologia, nawigacja. Ich zaletą było to, że koledzy po zajęciach woleli oddać się odpoczynkowi, niż jeszcze dodatkowemu francuskiemu i Feliks mógł zająć się słownikiem... ale nie miał siły. Musiał najpierw sam odpocząć od swojej pracy, a potem był wieczór i wtedy koledzy ciągnęli go do kantyny, gdzie jeszcze co niektórzy prosili o sprawdzenie, czy dobrze fonetycznie zapisali francuskie słowa... No, jakby najpierw nauczyli się francuskiego byłoby łatwiej, gdyż Feliks aż musiał prosić ich o przeczytanie, co napisali, aby zrozumieć, o jakie słowo chodzi. I po kolacji znów siadał do słownika, ale szło to opornie.
Wkrótce jedne zajęcia poprowadziły ich do hangaru, gdzie mieli poznać maszyny, na których będą latać. Większość zebranych najbardziej interesował Morane Saulnier MS-406, dolnopłat konstrukcji metalowej, na którym mieli wkrótce mieli latać. Tu było masa tłumaczenia. Klapy do lądowania, chowane podwozie, hamulce, prędkość maksymalna wynosząca 483km/h, działko 20mm strzelające przez piastę śmigła, dwa karabiny na skrzydłach, silnik rzędowy Hispano Suiza mocy 860KM. Nieco zawiodło pytanie o samoloty szkolne. Nie było takiego. Pilot najpierw ćwiczył na innych maszynach, a gdy był gotowy miał zdać egzamin na MS-406. Czy utracono jakieś MS-406 podczas szkolenia? Tak.
W hangarze stał też Potez. Przy nim jakoś zainteresowanie reszty było mniejsze, za to Feliks chłonął całą wiedzę. Dwa silniki Hispano Suiza mocy 700KM, dwa działka, cztery karabiny maszynowe plus karabin strzelca. Po prostu dwa MS-406 w jednym. I wtedy instruktor powiedział:
-Są jednak zdecydowanie gorsze od MS-406. Wolniejsze, bardziej ociężałe. W zasadzie służą tylko w lotnictwie nocnym i marynarka utrzymuje jeden dywizjon, ze względu na duży zasięg. Kiepski myśliwiec.
Feliks rzucił okiem na pozostałych. Ci już myślami byli przy następnym samolocie. Tłumaczenie tej opinii dosłownie jakoś nie leżało na sercu Feliksa.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
-
pingwin14-93
- Posty: 567
- Rejestracja: 25 paź 2022, 23:04
Re: R1 - ppor. Feliks Piłsudski - Zew latania
Feliks spojrzał spode łba na instruktora - jak ktoś znał francuski to zrozumiał. Więc nie mógł mocno zmienić tego co powiedział.
- Są wolniejsze i mniej zwrotne niż MS-406, mają dużo większy zasięg i mocną siłę ognia. Dywizjonu używa marynarka wojenna właśnie ze względu na duży zasięg.
- Są wolniejsze i mniej zwrotne niż MS-406, mają dużo większy zasięg i mocną siłę ognia. Dywizjonu używa marynarka wojenna właśnie ze względu na duży zasięg.