Aktywację użytkowników dokonuje tylko Admin
po informacji na Discordzie
Uwaga !!! Google / Gmail blokuje korespondencję z forum

Archiwum forum PolishSeamen - tylko do odczytu

Zapraszamy na serwer głosowy

DISCORD

R1 - ppor. Andrzej Baran- Zew latania

Walki polskich pilotów pod niebem Francji 1940

Moderator: PL_CMDR Blue R

Awatar użytkownika
PL_Andrev
Posty: 1476
Rejestracja: 25 gru 2019, 19:24

Re: R1 - ppor. Andrzej Baran- Zew latania

#46

Post autor: PL_Andrev » 26 lut 2026, 13:54

Oczywiście gwar który było słychać wokół stołów koncentrował się tylko na jednym pytaniu "kiedy na front".
Andrzej spokojnie tłumaczył: nie ma szans, przecież jest wojna a nic się nie dzieje. Francuzi czekają aż się Niemcy rozbiją o linie obronne i może MOŻE wtedy coś się ruszy. A właśnie.
Znalazł kapitana opowiadającego jakąś historię, i gdy ten przerwał aby nabrać powietrza Andrzej zapytał z niewinną miną.
- Panie kapitanie, z tego co nam wiadomo jest tu we Francji brytyjski korpus ekspedycyjny. Czy wiadomo co Anglicy właściwie robią? Ten ich RAF lata na pozycje niemieckie czy sobie - tak jak my - siedzą na lotniskach i piją herbatę czekając na jakiekolwiek rozkazy?
Zaległa cisza, a oczy rozmówców zawisnęły na kapitanie...
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 6871
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R1 - ppor. Andrzej Baran- Zew latania

#47

Post autor: PL_CMDR Blue R » 26 lut 2026, 19:48

Kapitan powiedział:
-Ci we Francji, to nie wiem, ale z Anglii bombowce latają na niemieckie porty oraz okręty, które próbują wyjść w morze. Zapewne jak dotrzemy na front dowiemy się więcej. Wiecie. Na Zachodzie Bez Zmian, a ludzie giną. Wkrótce sami przekonamy się dlaczego.
Ogólna odpowiedź zdradzała, ze kapitan raczej też nie wie zbyt wiele.

I choć następnego dnia opuścili Montpellier i wrócili do Bron, nie był to koniec szkolenia. Każdy otrzymał zestaw ćwiczeń, które muszą być odbyte. Program był rozpisany na 15 godzin lotów i zawierał 50 ćwiczeń, w tym strzelanie do celów oraz konkretne manewry. Dopiero ich spełnienie według Francuzów pozwalało uznać pilota za pełnoprawnego. Nie było to nic specjalnego. W Polsce też je przechodzili. O't dwa tygodnie lotów na spokojnie, albo intensywny tydzień. Krążyły legendy, że 1 pilot zrobił cały program w jeden dzień, ale potem podobno rozbił się podczas lądowania. Nic sobie nie zrobił. Nawet nie wiedział, ze się rozbił, bo zasnął.

W Bron zastali wielkie zmiany. Coraz więcej kolegów miało mundury, zarządzanie bazą (przemianowaną na Centrum Wyszkolenia Lotnictwa) objął pułkownik Wacław Iwaszkiewicz (pułkownik Pawlikowski pozostał dowódcą dywizjonu szkoleniowego), a na dodatek, dotarł tak długo oczekiwany węgiel! I nie tylko on. Piloci dostali wreszcie broń. Karabinki, bagnety, do tego plecaki żołnierskie, koce, maski przeciwgazowe, manierki, menażki i (co najważniejsze) deputat papierosowy oraz miesięczne uposażenie! Widać było, że banda, którą wielu stało się na przełomie 1939/1940 wracała do bycia żołnierzami. W zasadzie w Bron brakowało tylko drobnej rzeczy, a jakże ważnej. Samolotów. Ale pułkownik zapewniał, że lada dzień je dostaną.

I wtedy też "Montpellierczycy" (jak nazwano pierwszych kursantów) zauważyli coś dziwnego. Koledzy salutowali im pełną dłonią. Okazało się, że gdy oni szkolili się na samolotach, generał Sikorski odwiedził bazę. Oprócz "gospodarskiej wizyty", przywiózł też rozkaz, że aby nie odróżniać się od sojuszników, Polacy we Francji też mieli salutować całą dłonią. O ile większość pilotów, nie przywiązywała do tego wielkiej wagi, a nawet przyjęła ten rozkaz z zadowoleniem, znalazło się kilku opornych, którzy wiedzieli w tym zamach na Polskę. Kto był jedynym, kto nie stosował się do nowych rozkazów? Oczywiście ten, kto uważał, to za zdradę Polski przez "opozycję udającą Rząd", czyli "Święty". Nie przeszkadzało to jednak mu brać pieniędzy od "opozycji" za swoją służbę.

9 lutego sytuacja zaczęła się poprawiać. Pierwszym zwiastunem było przybycie francuskich mechaników, którzy mieli wspomóc polskich mechaników w obsłudze MS-406. Same samoloty i piloci-instruktorzy, którzy mieli pomóc w szkoleniu, przylecieli następnego dnia i po uroczystym powitaniu zapadła decyzja, że od poniedziałku, 12 lutego, Montpellierczycy zaczną szkolenie.

I tak nadszedł wieczór 11 lutego 1940. Ostatni dzień przed dwoma tygodniami szkolenia. Na początku marca Andrzej już będzie także przez Francuzów uważany za pilota, który może iść na front. To była końcówka. I wtedy na wieczornym apelu, kapitanŁaszkiewicz zjawił się z kwaśną miną. I okazało się, że to, co ma do przekazania było równie gorzkie, jak jego mina:
W sztabie podjęto decyzję, że trzeci dywizjon (Dębliński) zostanie wysłany do Finlandii, aby wspomóc Finów w walce z Sowietami i wyszkolenie ich ma być prowadzone z najwyższym priorytetem, nawet jak wymagać będzie wstrzymania szkolenia innych dywizjonów. W związku z tym, że samolotów nie ma zbyt wiele, pilotom "z Montpellier" udziela się dwóch tygodni urlopu. Francuzi nawet pomogli znaleźć dobre miejsce w górach (jakieś Megeve), gdzie piloci mieli odpocząć.

Wśród słuchających pilotów można było wyczuć wściekłość. Ktoś zapytał, czy po to wracali z Montpellier, aby teraz czekać? Przecież mogli dokończyć szkolenie już tam! Kapitan rozłożył ręce i powiedział:
-Sytuacja zmieniła się z dnia na dzień. Rozkazy, które przyszły są bardzo precyzyjne. Dywizjon "Dębliński" ma osiągnąć gotowość bojową w jak najszybszym czasie i natychmiast przygotować się do wyruszenia do Finlandii. Inne szkolenia schodzą na dalszy plan i mają być wstrzymane, jeżeli mają zakłócić cykl szkolenia "Fińskich" pilotów.
"Święty" mruknął z tyłu:
-Więc nie będę drugi, a dopiero najwcześniej czwarty w kolejce do szkolenia? Gratulować Zającowi*, Gratulować planu.

*Generał Zając - dowódca sił lotniczych na Zachodzie.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

Awatar użytkownika
PL_Andrev
Posty: 1476
Rejestracja: 25 gru 2019, 19:24

Re: R1 - ppor. Andrzej Baran- Zew latania

#48

Post autor: PL_Andrev » 27 lut 2026, 9:25

- Zaraz, zaraz - zapytał Andrzej - to Francja prowadzi wojnę z Sowietami? A co jak Sowieci zestrzelą polskiego pilota?
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 6871
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R1 - ppor. Andrzej Baran- Zew latania

#49

Post autor: PL_CMDR Blue R » 27 lut 2026, 16:34

-Francja nie prowadzi wojny ze Związkiem Radzieckim, ale wspiera kraje, który z nim walczą, jak Finlandię - powiedział kapitan - Dlatego właśnie tylko Dęblińska eskadra, złożona z ochotników, którzy chcą walczyć z nimi na obcej ziemi, jako żołnierze w armii Fińskiej, będzie jechała do Finlandii. No i wiecie... to Związek Radziecki. Nie wiem jak traktują jeńców Fińskich, ale nie spodziewam się, że dobrze. Więc obcych będą traktować tak samo.... i dlatego tylko ochotnicy, co chcą walczyć "Za Wolność Naszą i Waszą". O kwestiach politycznych możemy porozmawiać później.

Chcąc, nie chcąc, zostali uziemieni i Andrzej mógł tylko zastanowić się, czy woli jechać na urlop, czy nie. Ta bezczynność była irytująca, a niektórzy na siłę chyba szukali zajęć. Gdy po dwóch tygodniach wrócili do Bron, dywizjon "Fiński" ćwiczył loty w szykach zwartych i bojowych oraz walkę. Ich szkolenie zbliżało się do końca i już wkrótce Montpellierczycy mieli wrócić do szkolenia. Tymczasem dogoniła ich tak nie lubiana biurokracja, choć niektórzy uznawali, że to po prostu zapełnianie czasu. I wtedy szkolenie "Fińskiego Dywizjonu" zakończono szybciej, niż planowano... nie pierwszy raz, jak się miało okazać.

Z początkiem marca do środkowej Francji zawitała wiosna, a wraz z nią nowe rozkazy, które niejednego doprowadziły do szału. Okazało się, że dywizjon "Fiński" nie ma się szkolić na Moranach MS-406, a Caudronach Cyclone CR-714, które zakupiła właśnie Finlandia! Ta decyzja polityczna odległego, walczącego z ZSRR Narodu, spowodowała, że piloci "Fińscy" mieli odbyć przeszkolenie na tych maszynach, a nie Moranach. 5 marca do Bron dostarczono kilka z tych maszyn i piloci dywizjonu "Fińskiego" przesiedli się na te maszyny, zwalniając Morany, które mogli wreszcie wykorzystać Montpellierczycy. Pozostało tylko przeprowadzić całe szkolenie, które miało zakończyć się przed Wielkanocą (24 marca 1940, dop. Finka). Niemniej dalej mieli mniejszy priorytet od dywizjonu Fińskiego.

CaptaineBaville Rougevin, Francuz koordynujący szkolenia, układał tak loty, że "Fińscy" mieli pierwszeństwo, a gdy pogoda zapowiadała się częściowo niekorzystnie, ograniczał loty Montpellierczyków. Choć on tylko wykonywał rozkazy, to jednak spowodowało to pewną antypatię do tego francuskiego oficera, który jednak jak idzie o przygotowanie lotniska i nadzór nad prawidłowym odnotowywaniu lotów, radził sobie bardzo dobrze, idąc na rękę Polakom, gdzie tylko mógł... poza może jedną rzeczą. Nigdy nie zgodził się na start, gdy nie była przygotowana sanitarka, ani wóz straży pożarnej. Choć one nie były ostatecznie potrzebne, to ta dbałość o bezpieczeństwo była źródłem kilku sporów. A na dodatek pojawiła się kolejna plotka, która stawiała pod znakiem zapytania, wszystko co działo się do tej pory... plotka, że Finlandia negocjuje z ZSRR warunki zawieszenia broni!

Był 12 marca 1940 roku i Andrzej czekał na swoją kolej odbycia lotu na pułap samolotu, który miał odbyć się, gdy tylko latająca trójka wróci. Wreszcie poprzednicy wrócili i Andrzej zajął miejsce w kabinie samolotu, sprawdzając, czy wszystko jest w porządku. I wtedy dostrzegł, że do grupy pilotów podszedł podporucznik Chałupa, przekazując wiadomości:
- Dywizjon "Fiński" dostał rozkaz wstrzymać szkolenia! Finowie skapitulowali!
Andrzej wstrzymał przygotowanie do startu i spojrzał na kolegów. Znów zmiana? Przecież, jakby nie przymusowy urlop, to on by już zakończył dawno szkolenie! Po prostu wspaniała organizacja! - pomyślał, gdy w radio odezwał się głos kontrolera lotów, pytającego, czy trójka pilotów (Andrzej, ppor. Erwin Kawnik (123 EM) i Flanek) jest gotowa do startu.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

Awatar użytkownika
PL_Andrev
Posty: 1476
Rejestracja: 25 gru 2019, 19:24

Re: R1 - ppor. Andrzej Baran- Zew latania

#50

Post autor: PL_Andrev » 28 lut 2026, 8:26

- Ach, dobra, dowiem się za kilkanaście minut.
Teraz moja kolej na lot! Chyba że coś znowu nie wypali.
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 6871
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R1 - ppor. Andrzej Baran- Zew latania

#51

Post autor: PL_CMDR Blue R » 28 lut 2026, 11:27

Choć ćwiczenie lotu na pułap już Andrzej wykonywał, to mógł zapisać w swoim lotniczym życiorysie. Dziś po raz pierwszy w życiu miał przekroczyć 9 kilometrów. W zasadzie nawet nie był pewny, czy podczas lotu na pułap szkolnym samolotem osiągnął 8 kilometrów, czy też wysokościomierz nie działał prawidłowo. Tymczasem teraz nie dość, ze miał osiągnąć te 8 kilometrów, to jeszcze miał wspiąć się wyżej. Plan ćwiczenia był prosty. Wspinają się na 5 kilometrów. Po czym szyk lata ósemkami, a jeden z pilotów wspina się na 9500 metrów, tam wykonuje ósemkę i schodzi w dół, dołączając do szyku. Erwin jako prowadzący wyznaczył do pierwszej próby Andrzeja, a potem Andrzej miał przejąć prowadzenie, gdy on miał wykonać ćwiczenie, a na samym końcu miał je wykonać Leopold.

Już podczas wznoszenia nałożyli maski tlenowe i gdy padł odpowiedni rozkaz, Andrzej rozpoczął wznoszenie się. Samolot minął 8000 metrów, jakby nie stanowiło to żadnej bariery i wznosił się dalej po lekkiej spirali. Andrzej pilnował obrotów silnika i jak można było oczekiwać, samolot słabł... ale znacznie wolniej, niż Andrzej się spodziewał. 8500 metrów... 8600.... 8700... Wskazówka pokonywała kolejne cyfry na tarczy, a samolot dalej miał moc. Jedenastka by już utraciła ją dawno, a on wznosił się dalej... 8800, 8900, 9000. Jeszcze pięćset metrów.... 9100.... 9200... 9300... 9400... Andrzej aż popukał we wskaźniki... Silnik wciąż miał nadmiar mocy, Andrzej czuł, że ostrzejsze manewry mogą już zbytnio wytracić prędkość, ale przy takim wznoszeniu mógłby spokojnie osiągnąć i 10 000 metrów. Wskazówka zbliżyła się do 9500 metrów. Teraz tylko zameldować wysokość, wykręcić trzy ósemki i wrócić... ale licznik wydawał się kusić Andrzeja. "Zamknij mnie. To tylko 500 metrów!"

19400312 - Pułap.jpg
19400312 - Pułap.jpg (14.23 KiB) Przejrzano 84 razy
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

Awatar użytkownika
PL_Andrev
Posty: 1476
Rejestracja: 25 gru 2019, 19:24

Re: R1 - ppor. Andrzej Baran- Zew latania

#52

Post autor: PL_Andrev » 01 mar 2026, 16:32

Andrzej cicho zaklął. Ach jak kusiło...
Ale nie, takie zabawy będzie można testować później. Andrzej zgłosił osiągnięcie 9500m.
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 6871
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R1 - ppor. Andrzej Baran- Zew latania

#53

Post autor: PL_CMDR Blue R » 01 mar 2026, 17:24

Andrzej zaczął wykonywać planowane trzy ósemki. Maszyna, choć silnik pracował słabiej, nadal miała wystarczającą siłę, aby nie tracił stabilności. Zakończywszy ósemki zanurkował, odszukał dwa samoloty kolegów i dołączył do szyku, sprawnie wytracając prędkość. Po zameldowaniu lotu w szyku, przejął prowadzenie, gdy Erwin zaczął się wspinać i prowadził je, aż do zakończenia lotu i lądowania w bazie.

Na ziemi potwierdzono to, co mówił porucznik Chałupa. Teraz to piloci Fińscy przerwali szkolenie i wyjeżdżali na urlop, jak wcześniej robili to Montpellierczycy. Podczas odprawy nawet zapytano "w zasadzie dlaczego nie mogą dokończyć szkolenia", na co padła odpowiedź:
-Ale na Moranach, czy Caudronach? - zapytał retorycznie kapitan i dodał - Koledzy byli prawie gotowi do latania na Caudronach. Na Moranach musieliby zaczynać prawie od zera. Dlatego najpierw wy dokończycie szkolenie, a w międzyczasie w sztabie ustalą, co dalej z dywizjonem Fińskim. Czy mają dokończyć szkolenie, czy przesiąść się po waszym dywizjonie na Morany.

Nie była to jedyna zmiana. Piloci i mechanicy z dywizjonów bombowych i liniowych wreszcie doczekali się, że i im dano pozwolenie na szkolenie. W Bron mieli szkolić się piloci myśliwcy i rozpoznawczy, więc tamci piloci zostali wysłani do francuskich szkół lotniczych (w tym położonych w Afryce). "Świętego" najbardziej uradował fakt, że ze względu na niepewność losów Dywizjonu Fińskiego, druga część dywizjonu Krakowsko-Poznańskiego zaczynała szkolenia teoretyczne, aby potem dołączyć do wspólnej jednostki z Montpellierczykami. Niemniej wciąż uwagę wszystkich zwracało jedno. Nie mieli cały czas odpowiedniej liczby maszyn, aby ruszyć ze szkoleniami z pełną szybkością. Na dodatek z Montpellier wrócił podporucznik Piłsudski. Okazało się, że gdy oni byli na urlopie, Feliksa skierowano do Montpellier na szkolenie do lotów na ciężkich, dwusilnikowych Potezach 631. Tym samym Feliks wyprzedził wszystkich i był pierwszym polskim pilotem, który osiągnął gotowość bojową. Zaskakujące było to, ze był sam. No i że zamiast wysłać go na front, wysłano go na urlop... Ironia. Zwykle urlop był wyczekiwany, a teraz oznaczał "karny postój".

Kolejna zmiana nastąpiła już po tygodniu.
Był 19 marca 1940 roku. Tego dnia ćwiczyli loty i manewry w szyku i początkowo nic nie wskazywało, aby ten dzień zapisał się inaczej, niż poprzednie. O tym, że coś się zmienia dowiedzieli się po obiedzie, gdy wszyscy piloci z Montpellier (poza Feliksem Piłsudskim, który miał wrócić lada dzień z urlopu) zostali wezwani do pułkownika Pawlikowskiego, który uchodził (co prawda nieformalnie) za dowódcę polskiego lotnictwa myśliwskiego we Francji.
Andrzej obawiał się kolejnego przestoju. To szkolenie tyle razy wpadało na postoje i opóźnienia, że Andrzej już się bał, czy nie zatrzymają ich kolejny raz, a niewiele brakowało, aby mogli je skończyć przed Wielkanocą (24 marca 1940), choć realnym terminem było obecnie "kilka dni po".
Gdy przybyli, Pułkownik powiedział:
-Panowie. Mam dobre wieści. W fabryce trwają właśnie ostatnie kontrole myśliwców MS-406, które zostaną tu wkrótce dostarczone. 18 myśliwców, dla 18 pilotów - to mówiąc przeleciał po twarzach zebranych jakby ich liczył - Panowie. To będą wasze osobiste maszyny.
Po tych słowach dał chwilę na upust radości, po czym powiedział:
-Jak wiecie, mieliście już pewne opóźnienia w szkolenia, które wynikały z przyczyn od nas niezależnych i nie chcemy, aby było ich jeszcze więcej. Jak wiecie, koledzy z waszego przyszłego dywizjonu, wciąż się szkolą, więc gdy wy skończycie szkolenie i będzie stanowić jedność z samolotem, musielibyście czekać około miesiąca, zanim dywizjon będzie sformowany. Aby nie tracić czasu i w pełni wykorzystać wasze umiejętności, postanowiono w sztabie, abyście po zakończonym szkoleniu odbyli staż bojowy we frontowych dywizjonach myśliwskich. Spędzicie tam 2 miesiące, wraz z mechanikami, a potem, gdy wrócicie, poznawszy już taktykę i organizację dywizjonów Francuskich, z dalszymi pilotami przeszkolonymi w Bron będziecie tworzyli pierwszy operacyjny dywizjon Polski, który zostanie skierowany natychmiast na front. Taki jest rozkaz generała Sikorskiego i z zadowoleniem mogę powiedzieć, że na lepszych pilotów nie mógł on trafić.
To były wspaniałe wieści. Andrzej zaczął już liczyć, czy z większą ilością samolotów wyrobią się ze szkoleniem do Wielkanocy. Raczej nie, choć na upartego, może się udać. A jak nie, to z dodatkowymi maszynami na pewno uda się uniknąć opóźnień i już kilka dni po Wielkanocy Andrzej będzie mógł cisnąć w kąt książeczkę szkolenia i znów oficjalnie (przynajmniej dla Francuzów) być pełnoprawnym pilotem myśliwskim.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

Awatar użytkownika
PL_Andrev
Posty: 1476
Rejestracja: 25 gru 2019, 19:24

Re: R1 - ppor. Andrzej Baran- Zew latania

#54

Post autor: PL_Andrev » 02 mar 2026, 12:44

- To teraz jeszcze przydziały i wreszcie front - w końcu się człowiek dowie, co tam się tak naprawdę dzieje.
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 6871
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R1 - ppor. Andrzej Baran- Zew latania

#55

Post autor: PL_CMDR Blue R » 02 mar 2026, 14:53

21 marca 1940, Wielki Czwartek
Ten dzień przyniósł wielkie zmiany. Premier Francji zrezygnował z pełnionej funkcji, a nowym premierem został Paul Raynauld, powierzając poprzedniemu premierowi stanowisko ministra obrony. Wiceministrem obrony został niejaki de Gaulle, a wicepremierem został weteran poprzedniej wojny, marszałek Philippe Pétain, przyjaciel narodu Polskiego. Choć nie było to podane wprost, powodem dymisji był fakt, że Francji nie udało się pomóc Finlandii obronić przed ZSRR i ta musiała w traktacie zrzec się części swojego terytorium. Dobrą wiadomością był fakt, że nowy rząd podtrzymywał jednocześnie twarde stanowisko wobec Niemiec, żądając wycofania wojsk z Polski i ani myśląc ustępować ani na krok.


"Święty" coś marudził, że to są właśnie te francuskie elity, że gadają i pouczają innych, a nic nie robią nic, aby zakończyć wojnę, ale zanim zdołał zainteresować swoim marudzeniem kogokolwiek, padł meldunek:
-Nadlatują Morany!

Nowe, fabryczne MS-406, które dostarczano do Bron były zdecydowanie bardziej interesujące i nie pasowały chyba do narracji "Mikołaja". Andrzej czuł się, jakby były Święta i właśnie pod Choinką dostał nową, wspaniałą zabawkę. Pilot fabryczny, Pierre, po oficjalnym przekazaniu maszyny dowódcom, poprowadził Andrzeja do maszyny, którą przyleciał, a którą już obsiedli polscy mechanicy zabierając się do pracy, w tym do malowania szachownic w miejscu francuskich kółek.
-To jest pańska maszyna, panie poruczniku. Niech panu dobrze służy.
Oto Andrzej miał wreszcie własną maszynę. Nie dzieloną, nie szkoleniową, ale własną.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

ODPOWIEDZ