|
Aktywację użytkowników dokonuje tylko Admin po informacji na Discordzie Uwaga !!! Google / Gmail blokuje korespondencję z forum Archiwum forum PolishSeamen - tylko do odczytu Zapraszamy na serwer głosowy DISCORD |
R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
Moderator: PL_CMDR Blue R
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
- Zrobię tylko kółko po polu, jakieś 5-10 minut - odparł Andrzej, po czym rozpędził się i wjechał na pełnej prędkości w pole.
Wjedzie czy nie wjedzie w jaką dziurę?
Wjedzie czy nie wjedzie w jaką dziurę?
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7329
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
Jak okazało się, skoszona trawa nie chowała żadnych niespodzianek, albo były one bardzo dobrze ukryte. Jak szło o samo lądowisko, było świetne.
Gdy wrócili na lotnisko, trwało właśnie szykowanie do startu maszyn, które wróciły ze skróconego patrolu. Major Durieux natychmiast wezwał do siebie Andrzeja i chorążego i zwracając się do Andrzeja, jako starszego stopniem, zapytał:
-I jak wygląda lądowisko? Możemy się przenosić, czy coś poszło nie tak?
Gdy wrócili na lotnisko, trwało właśnie szykowanie do startu maszyn, które wróciły ze skróconego patrolu. Major Durieux natychmiast wezwał do siebie Andrzeja i chorążego i zwracając się do Andrzeja, jako starszego stopniem, zapytał:
-I jak wygląda lądowisko? Możemy się przenosić, czy coś poszło nie tak?
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
- Według mnie, wszystko w porządku - jest lepiej niż się spodziewałem, można się przenosić.
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7329
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
Chorąży miał podobne zdanie i major ustalił, że przenosiny zaczną się za 30 minut.
Kiedy Andrzej wrócił do mechaników, ci zapytali o malowanie, na co Andrzej mógł krótko uciąć temat, że za pół godziny leci pierwszym, a potem drugim samolotem. Wtedy to mechanik zapytał:
-A tam na polowym lotnisku, mamy tą szachownicę malować, czy samolot ma być w gotowości do latania?
Kiedy Andrzej wrócił do mechaników, ci zapytali o malowanie, na co Andrzej mógł krótko uciąć temat, że za pół godziny leci pierwszym, a potem drugim samolotem. Wtedy to mechanik zapytał:
-A tam na polowym lotnisku, mamy tą szachownicę malować, czy samolot ma być w gotowości do latania?
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
- Co ja wam mogę powiedzieć - rozłożył ręce Andrzej - samolot ma być w gotowości. Wydaje mi się że szybko nie będziecie mogli okazji skończyć tego malowania.
A farba nie przeschnie przez noc? Może wieczorem po locie można szybko chlapnąć farbą.
A farba nie przeschnie przez noc? Może wieczorem po locie można szybko chlapnąć farbą.
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7329
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
-A wilgoć? - powiedział mechanik - Przecież po to przykrywamy kabiny pokrowcem. Jakby było gorące lato, to tak, ale nie teraz. No, ale jak pan mówi, że nie można, to zostawmy jak jest i dokończymy, jakby była jakaś awaria.
Przenieśli się na polowe lotnisko bez żadnych przeszkód i stamtąd wznowili swoje patrole. Jak na razie ani na nich, ani na Luxeuil nie spadały bomby, a i w powietrzu jakby panował mniejszy ruch. Zupełnie jakby Niemcy gdzieś się wynieśli. Andrzej właśnie skończył lekki posiłek i za 15 minut miał rozpocząć ostatni tego dnia dyżur, gdy dostrzegł motocyklistę, który przyjechał do stanowiska dowodzenia i udał się na rozmowy z majorami i kapitanem Papinem. Przybycie motocyklisty zwykle zapowiadało przybycie jakiejś ważnej wiadomości, ale teraz Andrzeja interesowało, czy to nie ten motocyklista, wysłany na poszukiwania zaginionego kaprala... Tylko, czy wypadało kręcić się przy dowództwie, aby podsłuchać, o czym mówią, albo nawet o to zapytać? W Polskim lotnictwie na pewno by tak zrobił. W końcu znali się wszyscy... Ale czy major Durieux albo kapitan Papin nie uznają tego za objaw rozluźnienia dyscypliny? Ale z drugiej strony czekać na okazję, aby zapytać? Ani jedna, ani druga opcja nie brzmiała zbyt zachęcająco. Chyba, że ich major uzna, że Andrzej tu siedzi jak na szpilkach i sam po niego pośle... o ile to był motocyklista wysłany po kaprala, a nie motocyklista z rozkazami.... ale tego nie wiedział Andrzej, a nie kojarzył wszystkich osób z bazy w Luxeuil, aby móc po samym wyglądzie motocyklisty ocenić, czy to "swój", czy "obcy".
Przenieśli się na polowe lotnisko bez żadnych przeszkód i stamtąd wznowili swoje patrole. Jak na razie ani na nich, ani na Luxeuil nie spadały bomby, a i w powietrzu jakby panował mniejszy ruch. Zupełnie jakby Niemcy gdzieś się wynieśli. Andrzej właśnie skończył lekki posiłek i za 15 minut miał rozpocząć ostatni tego dnia dyżur, gdy dostrzegł motocyklistę, który przyjechał do stanowiska dowodzenia i udał się na rozmowy z majorami i kapitanem Papinem. Przybycie motocyklisty zwykle zapowiadało przybycie jakiejś ważnej wiadomości, ale teraz Andrzeja interesowało, czy to nie ten motocyklista, wysłany na poszukiwania zaginionego kaprala... Tylko, czy wypadało kręcić się przy dowództwie, aby podsłuchać, o czym mówią, albo nawet o to zapytać? W Polskim lotnictwie na pewno by tak zrobił. W końcu znali się wszyscy... Ale czy major Durieux albo kapitan Papin nie uznają tego za objaw rozluźnienia dyscypliny? Ale z drugiej strony czekać na okazję, aby zapytać? Ani jedna, ani druga opcja nie brzmiała zbyt zachęcająco. Chyba, że ich major uzna, że Andrzej tu siedzi jak na szpilkach i sam po niego pośle... o ile to był motocyklista wysłany po kaprala, a nie motocyklista z rozkazami.... ale tego nie wiedział Andrzej, a nie kojarzył wszystkich osób z bazy w Luxeuil, aby móc po samym wyglądzie motocyklisty ocenić, czy to "swój", czy "obcy".
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
Andrzej zaczął udawać że coś robi, strzyżąc uszami zbliżał się do stanowiska dowodzenia. W końcu przecież "coś ma ważnego do roboty".
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7329
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
I chyba w skradaniu się Andrzej nie był najlepszy, bo jeszcze nie znalazł się w zasięgu głosu dowódców, gdy major Papin wskazał dłonią na Andrzeja i wszyscy zebrani na wysłuchiwaniu motocyklisty odwrócili głowy w jego stronę. Andrzej widział minę majora Mümlera, która mówiła więcej, niż 1000 słów. "Znowu?" - wydawała się krzyczeć. Major powiedział tylko krótkie słowa do dowódcy dywizjonu i ruszył prosto do Andrzeja. Andrzej nawet nie zdążył wymyślić, co tak ważnego ma do roboty, gdy major powiedział wprost:
-Nie ma go Andrzeju. Wczoraj rano odleciał do nas. Trzeba sprawdzić wszystkie wraki pomiędzy Dijon, a nami, czy nie trafił gdzieś do szpitala, o ile nie wzięli go za Niemca. Zajmujemy się tym, więc proszę cię, skup się na lataniu. Nie zostawimy kaprala na pastwę losu.
Ten 40-letni pilot chyba doskonale rozumiał, co przygnało tutaj Andrzeja i nie wyglądało, aby miał do niego o to żal... Jednak to, że przerwał rozmowę z majorem świadczyło, że raczej chce, aby Andrzej ich zostawił, jak tylko dostanie to, po co przyszedł... W każdym razie teraz już Andrzej był pewny, ze to był ich motocyklista, wysłany na poszukiwania kaprala.
-Nie ma go Andrzeju. Wczoraj rano odleciał do nas. Trzeba sprawdzić wszystkie wraki pomiędzy Dijon, a nami, czy nie trafił gdzieś do szpitala, o ile nie wzięli go za Niemca. Zajmujemy się tym, więc proszę cię, skup się na lataniu. Nie zostawimy kaprala na pastwę losu.
Ten 40-letni pilot chyba doskonale rozumiał, co przygnało tutaj Andrzeja i nie wyglądało, aby miał do niego o to żal... Jednak to, że przerwał rozmowę z majorem świadczyło, że raczej chce, aby Andrzej ich zostawił, jak tylko dostanie to, po co przyszedł... W każdym razie teraz już Andrzej był pewny, ze to był ich motocyklista, wysłany na poszukiwania kaprala.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
- Rozkaz - zasalutował Andrzej i dodał z wachaniem: dziękuję.
Powlókł się potem na miejsce legowiska - wolał nie napytać sobie większych kłopotów swoją namolnością w stosunku do panów oficjerów.
Powlókł się potem na miejsce legowiska - wolał nie napytać sobie większych kłopotów swoją namolnością w stosunku do panów oficjerów.
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7329
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
I wreszcie późnym popołudniem , gdy Andrzej stał na dyżurze ogłoszono alarm. Znów wystartował wraz z sierżantem Panhardem i chorążym Valentinem (jako prowadzącym w formacji prowadzonej przez kapitana Papina, a z odległego Paryża podawano im kierunek na nadciągającą formację nieprzyjaciela. Znów ledwo udało im się wznieść na 5000 metrów, gdy natrafili na nadciągającą formację. Zupełnie, jakby ich pozycja była wyliczona tak, aby wejść na odpowiednią wysokość do walki, gdy nadleci wroga formacja. Andrzej miał już gotową radę dla nieprzyjaciela: Lataj wyżej, a będziemy za wami. Wolał ją jednak zostawić dla siebie.
Jednak Niemcy znów postanowili podjąć walkę w obronie bombowców. Andrzej jako jeden z pierwszych dostrzegł, że pod formacją dwusilnikowych maszyn (bombowców, zapewne Heinkli uwijają się mniejsze maszyny. Messerschmitty. Nad nimi mieli przewagę wysokości i mogli na nie runąć z przewagą. Jakby liczyli na to, że będą do nich się dopiero wspinać francuskie myśliwce. I znów kapitan podzielił swoje siły, połowę wysyłając na myśliwce, a drugą, w skład której wchodził Andrzej do ataku na bombowce.
Silniki dwóch kluczy ryczały, gdy odległość między nimi malała. Już nawet Andrzej był w stanie rozpoznać charakterystyczne kabiny Heinkli 111 i pochylając maszyny skręcili na wroga. Podczas skrętu Andrzej ostatni raz rzucił okiem w dół i dostrzegł Messerchmitty. Kapitan Papin odważnie brał na siebie ich uderzenie, ale choć to Niemcy musieli się wspinać, mieli przewagę liczebną. Zaraz przewaga kapitana spadnie i wtedy to francuzi będą mieli kłopoty... Ale Niemcy jakby nie interesowali się ich kluczem, kierującym się na bombowce. Z tej pozycji Andrzej mógłby w łatwy sposób wejść jednemu na ogon i posłać go na ziemię, zanim się obejrzy... A jakby szybko uporali się z myśliwcami, to potem mogliby zająć się wszyscy bombowcami... Tylko musiałby teraz, w których żołnierskich słowach przekonać chorążego Valentina... Albo samodzielnie opuścić formację i pomóc kapitanowi... Do bombowców zostało kilkadziesiąt sekund lotu...
Jednak Niemcy znów postanowili podjąć walkę w obronie bombowców. Andrzej jako jeden z pierwszych dostrzegł, że pod formacją dwusilnikowych maszyn (bombowców, zapewne Heinkli uwijają się mniejsze maszyny. Messerschmitty. Nad nimi mieli przewagę wysokości i mogli na nie runąć z przewagą. Jakby liczyli na to, że będą do nich się dopiero wspinać francuskie myśliwce. I znów kapitan podzielił swoje siły, połowę wysyłając na myśliwce, a drugą, w skład której wchodził Andrzej do ataku na bombowce.
Silniki dwóch kluczy ryczały, gdy odległość między nimi malała. Już nawet Andrzej był w stanie rozpoznać charakterystyczne kabiny Heinkli 111 i pochylając maszyny skręcili na wroga. Podczas skrętu Andrzej ostatni raz rzucił okiem w dół i dostrzegł Messerchmitty. Kapitan Papin odważnie brał na siebie ich uderzenie, ale choć to Niemcy musieli się wspinać, mieli przewagę liczebną. Zaraz przewaga kapitana spadnie i wtedy to francuzi będą mieli kłopoty... Ale Niemcy jakby nie interesowali się ich kluczem, kierującym się na bombowce. Z tej pozycji Andrzej mógłby w łatwy sposób wejść jednemu na ogon i posłać go na ziemię, zanim się obejrzy... A jakby szybko uporali się z myśliwcami, to potem mogliby zająć się wszyscy bombowcami... Tylko musiałby teraz, w których żołnierskich słowach przekonać chorążego Valentina... Albo samodzielnie opuścić formację i pomóc kapitanowi... Do bombowców zostało kilkadziesiąt sekund lotu...
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
Rozkaz to rozkaz - zacisnął zęby Andrzej. Najważniejsze są bombowce z ich śmiercionośnym ładunkiem.,,
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7329
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
Myśliwce zbliżały się do bombowców, silniki ryczały w pełnym pędzie... Andrzej naprowadził celownik na wybrany samolot. Teraz już nie miał wątpliwości, że to Heinkle. Takie kabiny miały tylko one. Przeszklona kabina, a tam strzelec, bombardier i pilot... Zbliżali się... mijały ostatnie sekundy... jeszcze kilka i będzie mógł otwierać ogień... Już wchodził w zasięg ognia, a od strony bombowców odezwały się ich karabiny....
===============
Podejście 1:
Dystans: Daleki
Możliwość prowadzenia ognia [skrzydło lub kadłub] lub zbliżenia się bliżej. Podczas otwarcia ognia możliwe zasypanie przeciwnika deszczem ołowiu {bardzo długie serie}
===============
Podejście 1:
Dystans: Daleki
Możliwość prowadzenia ognia [skrzydło lub kadłub] lub zbliżenia się bliżej. Podczas otwarcia ognia możliwe zasypanie przeciwnika deszczem ołowiu {bardzo długie serie}
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
...jeszcze chwilę... zacisnął zęby Andrzej
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7329
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
Pociski minęły go z prawej strony. Widząc ślad ich smug, lekkim manewrem nie tracił przeciwnika z celownika, a jednocześnie trochę usunął się spod niego. Teraz już na pewno był w zasięgu. Skoro pociski niemieckich karabinów do niego dolatywały, to jego też... I nawet był dobrze nacelowany. Idealne podejście.
===============
Podejście 1:
Dystans: Średni
Możliwość prowadzenia ognia [skrzydło lub kadłub] lub zbliżenia się bliżej. Podczas otwarcia ognia możliwe zasypanie przeciwnika deszczem ołowiu {bardzo długie serie}
===============
Podejście 1:
Dystans: Średni
Możliwość prowadzenia ognia [skrzydło lub kadłub] lub zbliżenia się bliżej. Podczas otwarcia ognia możliwe zasypanie przeciwnika deszczem ołowiu {bardzo długie serie}
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
Andrzej wcisnął spust karabinów zalewając skrzydło wrogiego henkla deszczem ołowiu.
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.